Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Byłem o krok od samobójstwa  (Przeczytany 3117 razy)

Offline spychszymon4454

Byłem o krok od samobójstwa
« dnia: 02 Marzec, 2018, 23:00 »
Hej, jestem Szymon. Mam 24 lata i dwa miesiące temu odłączyłem się od organizacji. Byłem w niej przez 8 lat, chociaż właściwie znam 'prawdę' od urodzenia. Poznałem chyba to co najgorsze w organizacji Świadków Jehowy. Dowiedziałem się jaki jest jej stosunek do molestowania seksualnego, którego doświadczyłem, doświadczyłem również ostracyzmu i nietolerancji dla jakiegokolwiek odstępstwa od normy. Dziś jestem szczęśliwy, lecz półtora roku temu byłem bliski samobójstwa.
Jak już wspomniałem wychowałem się w rodzinie Świadków. Mama była bardzo gorliwa. Tata wpadł w alkoholizm, gdy byłem mały i niedługo potem został wykluczony. Już w dzieciństwie byłem strasznie samotny. Nie byłem w stanie zrozumieć dlaczego mam cierpieć przez jego błędy. Przez to, że mieszał z nami nikt nie odwiedzał naszego domu. Co gorsze, również na zebraniach nie czułem zainteresowania kogokolwiek. Na szczęście od zawsze byłem introwertykiem i nie miałem dużych potrzeb społecznych, chociaż dziś widzę to inaczej i stwierdzam, że po prostu przyzwyczaiłem się do sytuacji, a przecież każdy potrzebuje uznania, przyjaciół i wsparcia.
Pamiętam jak w dzieciństwie byłem ciągnięty przez mamę na zebranie, do służby, w której koszmarnie się nudziłem. Nieraz zostałem surowo skarcony za wiercenie się. Od zawsze matka wymagała ode mnie wszystkiego co najlepsze, zarówno w szkole jak i w sprawach duchowych. Do dzisiaj muszę pracować nad tym, by nie popadać w przesadę i nie wymagać od siebie tyle co ona. Ojciec był wiecznie nieobecny i na zmianę był odłączany i przyłączany. Ostatecznie całkiem odszedł od organizacji, gdy nas opuścił.
W moim zborze było około 20 dzieci Świadków Jehowy. Gdy dorastali, odpadali jeden po drugim. W końcu zostałem tylko ja. Czułem się dumny, że tylko ja wytrwałem. Ale z drugiej strony byłem strasznie samotnym człowiekiem, nie miałem nikogo.
Pamiętam dobry czas w organizacji. Od 18 do 20 roku życia miałem znajomych, przyjaciół. To był czas ośrodków, spotkań towarzyskich. Szybko jednak zauważyłem, że ich zachowanie mocno różni się od tego, co uczy strażnica. Dowiedziałem się, że około 80% młodych par dopuszcza się grzechów, większość z nich uważała, że seks oralny to pomniejszy grzech mimo tego, co mówiono w czasopismach. Dla mnie było to ciężkie do przyjęcia, ale potrzebowałem akceptacji i ich towarzystwa. Poznałem młodą siostrę. Długo się kolegowaliśmy aż w końcu zaczęliśmy ze sobą chodzić. Dopuściliśmy do grzechu, ale nie tego najpoważniejszego. Wyrzuty sumienia oddaliły nas od siebie i zerwaliśmy ze sobą po dwóch latach związku.
Samotność dobiła mnie, tym bardziej, że grzech wyszedł na jaw - przyjaciółka mojej byłej nakablowała na nas do starszych. Straciłem przywileje, byłem pionierem stałym i sługą pomocniczym.
Od tamtej pory wszystko zaczęło się psuć. Ludzie zaczęli się odwracać ode mnie. Starałem się, robiłem wszystko, by zagadywać do braci, ale w końcu odpuściłem. Zrobiłem eksperyment. Stwierdziłem, że przestanę rozmawiać z braćmi i sprawdzić kto zagada do mnie. Ku mojemu przerażeniu nikt tego nie robił.... Przez szereg miesięcy. Pamiętam, że stałem na korytarzu,  będąc na skraju płaczu i wprost prosząc się, by ktokolwiek do mnie podszedł, ale bezskutecznie. Zadawałem sobie pytanie gdzie jest ta wielka miłość, o której piszą w czasopismach. Popadałem w coraz większą depresję. Gdy na zebraniu omawiano myśli, by wspierać przygnębionych, nie wiedziałem czy mam się śmiać czy płakać, widząc że nic się z tego nie stosuje w praktyce.
W akcie desperacji otworzyłem kanał na YouTube, między innymi mówiący o znieczulicy braci. Miałem wrażenie, że przez mój błąd stałem się niepotrzebny. Bracia przychodzili do mnie tylko wtedy gdy czegoś potrzebowali, na przykład by coś im zrobić w komputerze. W internecie wygarnąłem wszystkie swoje żale. Jakimś cudem to się rozniosło. Miałem rozmowę z braćmi. Poprosili mnie bym usunął ten kanał i zwalili na to, że biorę antydepresanty i nie panuję nad swoim językiem. Wniosek z całej rozmowy był taki: "ależ ty nam narobiłeś kłopotu". Po wszystkim nikt się do mnie nie odezwał. Cały zbór się ode mnie odwrócił jeszcze bardziej. Wytrzymałem w tej atmosferze jeszcze 2 miesiące, chociaż za każdym razem gdy wracałem z zebrania czułem dogłębny smutek i samotność. Robiłem to tylko dla mamy. Na miesiąc przed odłączeniem się zacząłem czytać kryzys sumienia. Najbardziej zszokowała mnie sprawa roku 1914 i tego pokolenia, tym bardziej, że nigdy do końca nie zaakceptowałem teorii zazębiających się dwóch grup pomazańców. Wkrótce potem odszedłem w minimalistycznej formie, pisząc maila do każdego ze starszych. Jako uzasadnienie podałem obłudę i brak miłości w zborze. Mama ciężko to przeżyła, ale w głębi duszy wiem, że rozumie mój krok. Czasem ma nawet przebłyski, że mnie przytuli, choć przecież nie powinna mieć ze mną tak zażyłych kontaktów. Jestem ciekaw co będzie gdy się wyprowadzę. Wątpię, że się odetnie.
Najśmieszniejsze jest to, że po wyjściu w ogóle nie poczułem braku dawnego życia. Dużo teraz pracuję, uczę się języków, odnawiam dawne kontakty ze 'światem'. Czuję się wolny i szczęśliwy. Nie wiem jeszcze co zrobię dalej. Czasem się modlę, czasem czytam Biblię, ale tylko ewangelie. Według mnie tylko słowa Jezusa są prawdą i nawet listy zawierają opinie prywatne apostołów. Cieszę się, że mam to wszystko za sobą. Odczuwam ogromną ulgę.


Offline Bożydar

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #1 dnia: 03 Marzec, 2018, 13:39 »
"Dopuściliśmy do grzechu, ale nie tego najpoważniejszego."
"Straciłem przywileje, byłem pionierem stałym i sługą pomocniczym."
"Czasem ma nawet przebłyski, że mnie przytuli, choć przecież nie powinna mieć ze mną tak zażyłych kontaktów."

Czuć w twoim piśmie, że od dziecka przesiąkłeś postrzeganiem spraw po świadkowsku'. Ale nie martw się, jesteś wielki, że udało ci się przetrwać i przeżyć coś czego nie każdemu się udaje. Teraz rozwijaj się i żyj właściwie. Będziesz jeszcze miał chwile refleksji, jednak z czasem odwykniesz od tych faryzejskich programów jaki ci wgrali na twardy dysk. Każdy z nas to przechodzi/ł. :)

Według mnie tylko słowa Jezusa są prawdą i nawet listy zawierają opinie prywatne apostołów.
Nie raz tak myślałem porównując działalność Jezusa z tym co wnieśli jego uczniowie na łono zborów. Dlatego zbory zaczęły się dzielić na "klasę" nauczycieli i "laików" (drugich owiec itp ;) ).

Trzymaj się u czuj dobrze wśród przebudzonych.



Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 867
  • Polubień: 5860
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #2 dnia: 04 Marzec, 2018, 18:14 »
Witaj- spychszymon4454

Człowiek w swym życiu , pije kielich goryczy, każdy z nas tego doświadczył , ale również przychodzi czas rozkoszowania się smakiem miodu.
Jesteś w tym czasie gdy sięgasz  po kielich słodkiego miodu, czas jak się mówi jest najlepszym „lekarstwem”.
Nie mogę powiedzieć rozumiem Ciebie, bo nie doświadczyłem takich doznań ale mogę rzec miej wiarę w Siebie, bo stać Ciebie na to ( w wątku to piszesz między słowami).
Miło, że na forum się otworzyłeś, na pewno poczułeś ulgę, bo przecież każdy człowiek potrzebuje pokrzepienia, ciepła i zainteresowania.
Tu na pewno znajdziesz to czego szukasz...? , bądź pewny tego.
Czuj się z Nami dobrze  :) :) :)


Offline Rajski Ptak

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #3 dnia: 29 Marzec, 2018, 11:09 »
Cześć :) Przeczytałam Twoją historię. Jest mi smutno, bo wyobraziłam sobie jak musiało być Ci ciężko, wiele sytuacji rozwaliło Cię na łopatki. Twoja historia, jest mi bliska, ponieważ widzę tam trochę siebie. Byłam wychowana w ORGu i odeszłam prawie po 30 latach. Uczucie wyobcowania i osamotnienia na zebraniach, czy odsunięcie się ode mnie to był mój chleb powszedni.
Moj mąż tez przed odejściem zrobił próbę podobnie jak Ty, kto podejdzie do niego na zebraniu. Dał im 3 miesiące. NIKt, nawet do służby. Kicham na miejsce gdzie byłam zmuszona przebywać z ludźmi, które kompletnie miały mnie w d...
Dlatego ciesz się wolnością, bo teraz może być tylko lepiej! :)
Piszę to z autopsji i całkowicie szczerze: wyjście z tej sekty, to najlepsze co mogłam zrobić.
Powodzenia!
"Gdy mówisz prawdę, nie potrzebujesz sobie niczego przypominać."- Mark Twain


Offline Dianne

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #4 dnia: 29 Marzec, 2018, 11:56 »
Przyjść do człowieka na antydepresantach po to żeby go opierdolić xD dobry ziomek jahu-wahu wie kogo wybrać na starszego.
Biegała dziewczynka po polu minowym i machała rączkami na pięć kilometrów.


Offline Exodus

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #5 dnia: 29 Marzec, 2018, 12:04 »
Witaj spychszymon4454  :)
 Mimo iż tylko 24 lata, śmiało napiszę że mamy do czynienia z mądrym człowiekiem. Szkoda jednak i przykro mi, że mimo młodego wieku tyle spotkało Cię przykrych rzeczy.
Kiedy mama twoja będzie mieć te przebłyski i będzie Cię przytulać odwzajemniaj jej tym samym. Mocno i długo.
Rozmawiaj z nią i staraj się przekonywać by zrozumiała Cię jak i twoją decyzję.
Wiedz że i jej nie było łatwo przez lata, w których nie miała oparcia ze strony męża i Ojca.
 Szczerze to i ja wątpię by się odcięła gdy się wyprowadzisz. Skoro przytula to stawia uczucia rodzicielskie ponad durnowate wskazówki JW.Orga .
Cieszę się, że miałeś tyle odwagi, że się zalogowałeś,opisałeś swoje przeżycia i że czujesz się lepiej.
Powodzenia.


Offline spychszymon4454

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #6 dnia: 30 Marzec, 2018, 09:40 »
Dziękuję wszystkim za miłe słowa. :) :) Czasami jest ciężko, bo wspomina się stare znajomości, ale teraz mam wiele nowych i odnowionych, np z osobami, które same zostały wykluczone. Czytając forum coraz bardziej dostrzegam jak mądra to była decyzja. Pozdrawiam wszystkich wybudzonych


Offline Efektmotyla

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #7 dnia: 30 Marzec, 2018, 23:17 »
Szacunek i uznanie za to że to przetrwałeś i wziąłeś życie w własne ręce.

Powodzenia  :)


Offline zero1

  • Pionier
  • Wiadomości: 956
  • Polubień: 2052
  • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #8 dnia: 30 Marzec, 2018, 23:36 »
Szymon gratuluję odwagi! Jesteś silnym człowiekiem i uratowałeś swoje życie!
A jeżeli czytają to szpiedzy z Warszawskiej i nadal będą poprzez aparat administracyjny gron starszych sprowadzać na tak skrzywdzone osoby prześladowania, to dedykuję wam Hebr. 10:26, 27 - "Bo jeśli rozmyślnie trwamy w grzechu po otrzymaniu dokładnego poznania prawdy, to już nie pozostaje żadna ofiara za grzechy,  lecz tylko jakieś straszliwe oczekiwanie sądu oraz ognista zazdrość, która ma strawić przeciwników."
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Dorkas

  • Pionier
  • Wiadomości: 756
  • Polubień: 2694
  • Pierwszy krok wędrówki jest zawsze najdłuższy.
Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #9 dnia: 31 Marzec, 2018, 00:10 »
Cześć dzieciaku, spychszymon4454

ja byłam mamą która też cisnęła swoje dziecki  :-[wiesz ,że   właśnie takie przezycia jak Twoje otworzyły mi oczy na to ile krzywdy wyrządziłam swoim dzieciom?!
Naprawdę nie miałam pojęcia , że to wszystko ściema , jest mi strasznie przykro , że tylu rodziców może to zrobić swoim dzieciom ???
Dziś wiem więcej niż wczoraj


Offline zawsze letni

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #10 dnia: 31 Marzec, 2018, 15:06 »
Witaj Szymon,
możemy pogratulować Ci odważnej decyzji.
Jesteś kolejną ofiarą WTS-u. Dobrze, że w porę z nimi skończyłeś, będziesz miał dużo lepsze życie.
Zazdroszczę Twojej mamie. Ja też wpakowałem swoje dzieci do sekty. Teraz nie mogę patrzeć, jak marnują życie przy stojaku. Porzucili studia po licencjacie, bo pionierowanie, wysilanie, armagedon … Wiążą więzy na kolejnym pokoleniu bo zebranko, Piotruś, Zosia. A ja patrzę bezsilny i czekam kiedy przestaną się odzywać...
Trzymaj się Szymon i żyj wolny.
Wolę mieć pytania, na które nie mogę odpowiedzieć, niż odpowiedzi, na które nie mogę zadawać pytań! /exjwcriticalthinkers/


Offline Safari

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #11 dnia: 01 Kwiecień, 2018, 23:49 »
Witaj Szymon,
możemy pogratulować Ci odważnej decyzji.
Jesteś kolejną ofiarą WTS-u. Dobrze, że w porę z nimi skończyłeś, będziesz miał dużo lepsze życie.
Zazdroszczę Twojej mamie. Ja też wpakowałem swoje dzieci do sekty. Teraz nie mogę patrzeć, jak marnują życie przy stojaku. Porzucili studia po licencjacie, bo pionierowanie, wysilanie, armagedon … Wiążą więzy na kolejnym pokoleniu bo zebranko, Piotruś, Zosia. A ja patrzę bezsilny i czekam kiedy przestaną się odzywać...
Trzymaj się Szymon i żyj wolny.

😭 To jest bardzo przykre, ale wiem, że nigdy byś tego nie zrobił gdybyś wiedział wszystko od początku. Nie wychowałbys ich w sekcie. To nie Wasza, rodziców wina. Byliście zmanipulowani.
Boże to musi być tak wielki ból, że nie potrafię go sobie wyobrazić... Trzymam kciuki za twoje dzieci!!
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline wrzesien

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #12 dnia: 12 Kwiecień, 2018, 02:38 »
Przyjść do człowieka na antydepresantach po to żeby go opierdolić xD dobry ziomek jahu-wahu wie kogo wybrać na starszego.
No co Ty nie powiesz ;P w czerwcu opublikuje swoje nagranie jak byłem w stanie samobójowym...

Szymon- z Twojej opisu wynika, że mieszkasz w miejscowości gdzie jest jeden zbór, a odległe są nieco dalej. Pewnie sam fakt spotkania się ze "światusami" przyciągnął opinię innych... Tak zazwyczaj dzieje się w bardzo małej miejscowości- niby miasto, a jednak trochę wieś.

Oczywiście nie obraź się, bo wieś to nic złego- bardziej mi chodzi że miasto, ale wszyscy się doskonale znają z widzenia. Zgadłem czy nie? :)


Offline spychszymon4454

Odp: Byłem o krok od samobójstwa
« Odpowiedź #13 dnia: 12 Kwiecień, 2018, 09:39 »
Dwa zbory, ale wszyscy się znają ;)