Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Z życia wzięte .....  (Przeczytany 75339 razy)

Offline Tusia

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 879
  • Polubień: 3121
  • Chrystus prawdziwie Zmartwychwstał
    • "W obronie wiary"
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #870 dnia: 01 Listopad, 2017, 23:11 »
Dzisiaj w Uroczystość Wszystkich Świętych byłem na cmentarzu. Niedaleko grobu mojej mamy jest grób z "palem męki". Paliły się znicze:



Online Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 493
  • Polubień: 6977
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #871 dnia: 01 Listopad, 2017, 23:18 »
Dzisiaj w Uroczystość Wszystkich Świętych byłem na cmentarzu. Niedaleko grobu mojej mamy jest grób z "palem męki". Paliły się znicze:
   To nie musi być coś szokującego.
   Mogła je tam postawić katolicka rodzina.
   Znam taki przypadek, pochowany śj, którego rodzina jest bardzo katolicka i stawia znicze na grobie.
   Pomimo tego, że żona śj sobie tego nie życzy.
   No cóż, samo życie.
"Dzielność, nie jest właściwością ciała, lecz duszy, stanowi o niej moc serca, a nie siła ramion i nóg" Pierre Charron


Offline Michał chlu

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 152
  • Polubień: 238
  • na świecie głód a świątyń w brud
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #872 dnia: 02 Listopad, 2017, 12:23 »
Dzisiaj w Uroczystość Wszystkich Świętych byłem na cmentarzu. Niedaleko grobu mojej mamy jest grób z "palem męki". Paliły się znicze:



Nagranie ze to ŚJ stawiali znicze czy coś?


wole być nienawidzony za to kim jestem niż kochany za to kim tak naprawdę nie jestem.
Coma - Leszek Żukowski
Wszystko na mój temat.


Online zenobia

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #873 dnia: 02 Listopad, 2017, 17:34 »
Czesto znicze stawia ktos znajomy lub rodzina, ale gdy przyjdą po swiecie na cmentarz szybko wszystko powyrzucają .


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 2 428
  • Polubień: 7330
  • annamaria7504@gmail.com
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #874 dnia: 02 Listopad, 2017, 19:24 »
   Na cmentarzu w mojej miejscowości, groby świadków to albo leżąca płyta, albo zwyczajny pomnik o charakterze świeckim. Urodził się, żył i zmarł, nic więcej.
Co do palenia świeczek, spotykam świadków w tym dniu na cmentarzu, ale wczoraj pierwszy raz złapałam ich, że tak powiem na gorącym uczynku. :D
Jest grób małżeństwa, zawsze zadbany z kwiatami i zniczami palącymi się przez cały rok, ale nad nim  pieczę sprawuje synowa Katoliczka.
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 2 428
  • Polubień: 7330
  • annamaria7504@gmail.com
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #875 dnia: 13 Listopad, 2017, 10:11 »
   Jakiś czas temu napisał do mnie Pan z centralnej Polski. Na początku pisał o sobie tyle, że też jest byłym świadkiem, bardziej mnie wypytywał o moje przejścia, doznania, wnioski, patrzenie na org i świat oczami odstępcy. Zwracał się do mnie..moje dziecko..to świadczyło o tym, że jest słusznego wieku.

Po pewnym czasie zaczął się otwierać i więcej pisać o sobie. Był śJ ponad 50 lat, jego żona także wychowana w org, podczas służby doznała udaru. Przez trzy lata była jak roślina, cała opieka spadła na jego barki. Nikt ze zboru się nimi nie interesował. Córka, tak samo, jak matka była pionierką, gdy ta zachorowała, a ojciec nie miał czasu, siły, ani ochoty na głoszenie, zaczęła działać za całą rodzinę.
Długo czekał na pomoc ze strony córki, dzwonił coś przygadywał, że jest potrzebna, że nie ma sił, jednak ona była głucha.

Pewnego dnia, u kresu wytrzymałości, zadzwonił i powiedział wprost, że jest potrzebna im, rodzicom.
Wtedy usłyszał do swojego dziecka..no wiesz tato, ja nie mam czasu. Ty zapomniałeś o swoich obowiązkach, mama się do niczego nie nadaje, wszystko spoczywa na mnie. Ja nie mam czasu na drobiazgi. Wtedy do niego dotarło, że wychowali potwora, jego córka nie była fanatykiem, ale potworem bez uczuć. Nie robił jej wyrzutów, czuł się winny, to oni jej wpoili te chore zasady, które się teraz obróciły przeciwko nim.

Gdy zmarła żona, świadkowie zrobili ,,fetę'' zjechali i ,,płakali'' nad swoją siostrą. Nie rozpaczał nad grobem, od dłuższego czasu prosił Boga po swojemu, nie po organizacyjnemu. Prosił, aby zabrał żonę, aby dłużej nie cierpiała. I gdy to nastąpiło, poczuł ulgę.
Po pogrzebie przyszedł czas na rozmyślania, ile znaczyli dla swoich ,,wspaniałych'' braci? Nic miał najlepszych wniosków, zrozumiał, że byli dla nich niczym. To go skłoniło do odejścia.
I dopiero wtedy sobie o nim przypomnieli. Zaczęli wydzwaniać, raz odebrał i powiedział, że nie życzy sobie żadnych wizyt, odchodzi i prosi o uszanowanie jego decyzji. Jednak to nie docierało, zaczęli go nachodzić. Otwierał, ale nie wpuszczał ich do środka. Kilka zdań i żegnał swoich nieproszonych gości.

Wtedy do ataku przystąpiła córka, zarzuciła go pretensjami, słowami pełnymi goryczy i tym, co najbardziej Go zabolało..żałuję, że się urodziłam w tej rodzinie.
Nie odpłacił jej tym samym, pokazał ręką drzwi i powiedział..nikt cię tu na siłę nie trzyma. Ja też żałuję, że nie umieliśmy cię wychować na przyzwoitego człowieka, ale na amerykańskiego cyborga.
Wyszła trzaskając drzwiami, od tamtej pory nie miał z nią, wnukami ani zięciem żadnego kontaktu.
Ta rozmowa bardzo go zdołowała, codziennie po kilka godzin siedział na cmentarzu i ,,rozmawiał '' z żoną.

Po jakimś czasie zaczepił go na cmentarzu jakiś mężczyzna. Okazało się, że obserwuje go od jakiegoś czasu i zaprasza do pobliskiego baru na pierogi. Tak wywiązała się nowa znajomość, która przerodziła się w wielką przyjaźń i szerokie kręgi nowych znajomych. To całkiem obcy ludzie, wyciągnęli go z dołka, pokazali jak się cieszyć życiem, jak być naprawdę dobrym i pomocnym dla innych.
Gdy pewnego dnia nie zjawił się na umówionym spotkaniu i nie odbierał telefonu, przyjechali do niego.
Pukali, dzwonili do drzwi, nie otwierał, ale gdy dzwonili na jego komórkę, słychać ją było w mieszkaniu.
Bez zastanowienia nim przyjechała policja, weszli razem z drzwiami i tym uratowali my życie.
Leżał w szpitalu cztery tygodnie, znajomi w tajemnicy przed nim poszli do córki i poinformowali o zaistniałej sytuacji. Nie zrobiło to na niej wrażenia, skwitowała sprawę krótko..zgrzeszył i dla mnie nie istnieje. Jednak nie został sam, znajomi odwiedzali go codziennie, tak samo zaopiekowali się nim po wyjściu ze szpitala.

Dziś nadal nie ma kontaktu z córką, nawet jak się przypadkiem spotkają udaje, że go nie widzi. Gdy spotkał się z wnuczką, podbiegła do niego, przytulił się, porozmawiali. Na koniec prosiła, aby nikomu nie mówił o tym spotkaniu, bo matka ją zabije. Obiecał jej to, ale poprosił też, aby się zastanowiła kogo się ma bać, Boga czy ludzi? Od tamtej pory wnuczka odwiedza go dość często i to ona jest jego całym światem, rekompensatą za wszystkie przykrości ze strony córki. Ostatnio mu obiecała, że jak tylko skończy osiemnaście lat, wprowadza się do dziadka, co go bardzo ucieszyło.
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Online Gorg

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #876 dnia: 13 Listopad, 2017, 10:29 »
Czytając tą historię łzy cisną się w oczy jakim to trzeba być człowiekiem jaką miłosć mieć  do rodzica żeby organizacja i jej zasady były ważniejsze. Jaką gorycz czuje ten ojciec gdy córka którą wychował odwraca się od niego jest to nie do opisania brak mi słów.


Offline Iskierka

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #877 dnia: 14 Listopad, 2017, 08:50 »
   Jakiś czas temu napisał do mnie Pan z centralnej Polski. Na początku pisał o sobie tyle, że też jest byłym świadkiem, bardziej mnie wypytywał o moje przejścia, doznania, wnioski, patrzenie na org i świat oczami odstępcy. Zwracał się do mnie..moje dziecko..to świadczyło o tym, że jest słusznego wieku.

Dziś nadal nie ma kontaktu z córką, nawet jak się przypadkiem spotkają udaje, że go nie widzi. Gdy spotkał się z wnuczką, podbiegła do niego, przytulił się, porozmawiali. Na koniec prosiła, aby nikomu nie mówił o tym spotkaniu, bo matka ją zabije. Obiecał jej to, ale poprosił też, aby się zastanowiła kogo się ma bać, Boga czy ludzi? Od tamtej pory wnuczka odwiedza go dość często i to ona jest jego całym światem, rekompensatą za wszystkie przykrości ze strony córki. Ostatnio mu obiecała, że jak tylko skończy osiemnaście lat, wprowadza się do dziadka, co go bardzo ucieszyło.

Bardzo wzruszająca historia....

Tazła, na początku mojego pojawienia się na forum, pisałam że Twoja historia życia  spowodowała, że zaczęłam wogóle czytać o przeżyciach moich braci i sióstr z organizacji SJ. Ja przystąpiłam do organizacji jako osoba pełnoletnia i tak się złożyło, że byłam nieświadoma wielu tragedii jakie rozgrywały się za kulisami "bogobojnych" świadków. Wszystko było cacy wokół mnie, stąd też inaczej patrzyłam na organizację. Obecnie wiele rzeczy zostaje obnażonych i ta krystaliczność organizacji maleje. Chcę Ci powiedzieć, że może dlatego, że przeszłaś w swoim życiu "doliny cienia", jesteś teraz Tym Kim Jesteś i pomagasz innym, dlatego tyle osób do Ciebie pisze i ma zaufanie ujawniając swoje historie, swoje tragedie, a Ty dzielisz się z nami. Ten wątek jest potrzebny, powiedziałabym, że konieczny.
Dziękuję Ci, że jesteś. Może za dużo nie piszę na forum, nie codziennie zaglądam i mam niestety zaległości.
Przy okazji pozdrawiam też innych, którzy opisują swoje historie.  :)


Offline Exodus

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #878 dnia: 14 Listopad, 2017, 10:04 »
Bardzo wzruszająca historia....

Tazła, ....... Ten wątek jest potrzebny, powiedziałabym, że konieczny.
Dziękuję Ci, że jesteś.
Przy okazji pozdrawiam też innych, którzy opisują swoje historie.  :)

Tak Iskierko zgadzam się i ja z Tobą. Dodam od siebie, że nie tylko potrzebny, konieczny ale i
 - Obowiązkowy !
 I w jakiś sposób szczególnie wyróżniony ! Tak aby nowy użytkownik... no właśnie, ładnie to ujęłaś :
Cytuj
Tazła, na początku mojego pojawienia się na forum, pisałam że Twoja historia życia  spowodowała, że zaczęłam wogóle czytać o przeżyciach moich braci i sióstr z organizacji SJ

U mnie było podobnie. Rzucił się w oczy wątek jej - TaZła, bo wiadomo Z życia wzięte  :) i PoProstuJa podczas którego czytania kibicowałem wszystkim forumowiczom, którzy w sposób ciepły i serdeczny podawali  jak na tacy fakty w dotyczące przenajświętszej organizacji.
 Jej zaś życzyłem powodzenia i trzymałem kciuki za podjęcie dobrej decyzji.
Dziś, dziś się cieszę podwójnie.
 1.Nie jest PoProstuJa   '' ich''  tylko NASZĄ SIOSTRĄ
 2.  Wątek - ''Z życia wzięte '' WCIĄŻ TRWA !
Ps
  Nie podwójnie lecz potrójnie. 3. Forum w dalszym ciągu się rozrasta.
 Pozdrawiam.
   


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 2 428
  • Polubień: 7330
  • annamaria7504@gmail.com
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #879 dnia: 14 Listopad, 2017, 18:19 »
Czytając tą historię łzy cisną się w oczy jakim to trzeba być człowiekiem jaką miłosć mieć  do rodzica żeby organizacja i jej zasady były ważniejsze. Jaką gorycz czuje ten ojciec gdy córka którą wychował odwraca się od niego jest to nie do opisania brak mi słów.

  Zgadza się to smutne, a zarazem irytujące jak można mieć ograniczony umysł.
Niestety, sekty nie wiem jak się będą ładnie i ambitnie nazywać, mają tę zasadę, że lubią mieć władzę nie tylko nad wierzeniami człowieka, ale i nad jego uczuciami.

Tazła, na początku mojego pojawienia się na forum, pisałam że Twoja historia życia  spowodowała, że zaczęłam wogóle czytać o przeżyciach moich braci i sióstr z organizacji SJ.
Chcę Ci powiedzieć, że może dlatego, że przeszłaś w swoim życiu "doliny cienia", jesteś teraz Tym Kim Jesteś i pomagasz innym, dlatego tyle osób do Ciebie pisze i ma zaufanie ujawniając swoje historie, swoje tragedie, a Ty dzielisz się z nami. Ten wątek jest potrzebny, powiedziałabym, że konieczny.
Dziękuję Ci, że jesteś. Może za dużo nie piszę na forum, nie codziennie zaglądam i mam niestety zaległości.
Przy okazji pozdrawiam też innych, którzy opisują swoje historie.  :)

  Pamiętam kochana, pamiętam ponieważ Twoje słowa bardzo mnie wzruszyły. :)
Często w jakiś rozmowach pytam innych i zarazem siebie, a może moje bycie w org miało z góry założony cel? Może miałam przejść co przeszłam, aby teraz móc pomagać innym? Kto wie.
Teraz już nie boleję nad tym co było, ale cieszę się z tego co jest. Bliscy mnie odstawili od siebie, niech im będzie. Mam teraz dużo większą rodzinę, taką naprawdę oddaną. A gdy ktoś napisze, zadzwoni i powie coś miłego, to jest nie do wycenienia. Ostatnio dostałam sms o treści..dzięki Tobie zacząłem znów  żyć, przywróciłaś mi wiarę w drugiego człowieka. Takie chwile są nie do opisania. :)

Tak Iskierko zgadzam się i ja z Tobą. Dodam od siebie, że nie tylko potrzebny, konieczny ale i
 - Obowiązkowy !
 I w jakiś sposób szczególnie wyróżniony !

   Może na różowo, albo niebiesko?  ::) ;D
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline PoProstuJa

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #880 dnia: 14 Listopad, 2017, 18:20 »
Tak Iskierko zgadzam się i ja z Tobą. Dodam od siebie, że nie tylko potrzebny, konieczny ale i
 - Obowiązkowy !
 I w jakiś sposób szczególnie wyróżniony ! Tak aby nowy użytkownik... no właśnie, ładnie to ujęłaś :

U mnie było podobnie. Rzucił się w oczy wątek jej - TaZła, bo wiadomo Z życia wzięte  :) i PoProstuJa podczas którego czytania kibicowałem wszystkim forumowiczom, którzy w sposób ciepły i serdeczny podawali  jak na tacy fakty w dotyczące przenajświętszej organizacji.
 Jej zaś życzyłem powodzenia i trzymałem kciuki za podjęcie dobrej decyzji.
Dziś, dziś się cieszę podwójnie.
 1.Nie jest PoProstuJa   '' ich''  tylko NASZĄ SIOSTRĄ
 2.  Wątek - ''Z życia wzięte '' WCIĄŻ TRWA !
Ps
  Nie podwójnie lecz potrójnie. 3. Forum w dalszym ciągu się rozrasta.
 Pozdrawiam.

Exodusiku widzę, że mnie przywołałeś tutaj i mi już od dawna kibicowałeś. Dziękuję i serdecznie Cię pozdrawiam :)

Może kiedyś założę wątek o moich różnych życiowych wydarzeniach?! Gotowy materiał na kilka odcinków serialu "Trudne sprawy?"! :D


Offline Blind Eyes

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #881 dnia: 14 Listopad, 2017, 20:27 »
Mimo, że zaznałem smaku wykluczenia usprawiedliwiałem sposób 'utrzymywania zboru w czystości'. to zastanawiam się jakim potworem trzeba być by w oka mgnieniu odwrócić się od rodziców/rodziny. Osobiście nie mieści mi się to w głowie :-\
Zapewne tłumaczyłem to jak większość z nas-tak jak nam to wpajano ::)
Ale jak czytam ten i inne przeżycia z życia wzięte już bez łusek na oczach wiem, że brak w tym miłości i tego czego nauczał Jezus.
Może nie znam bohatera tego opowiadania, ale przykro mi że takie rzeczy się dzieją. Życze Mu dużo sił i serdecznie pozdrawiam. :)
Nie ogarniam jeszcze tej qwerty.


Offline ogórek kiszony

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #882 dnia: 15 Listopad, 2017, 09:31 »
Wiecie, jeszcze będąc w zborze, jeszcze mając nadzieję na ułożenie sobie w nim życia, zawsze się właśnie zastanawiałem nad tym jak można nie rozmawiać z kimś z rodziny, kto zostanie wykluczony/odejdzie.
Jak już tak się stało, to już byłem mocno letni (że tak powiem gorący letni) i mi takie zakazy zwisały.

A takim osobą, jak ta córka, trzeba zacytować werset z 1 Tym 5:8 "A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego."


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 2 428
  • Polubień: 7330
  • annamaria7504@gmail.com
Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #883 dnia: 16 Listopad, 2017, 13:43 »
Ale jak czytam ten i inne przeżycia z życia wzięte już bez łusek na oczach wiem, że brak w tym miłości i tego czego nauczał Jezus.
Może nie znam bohatera tego opowiadania, ale przykro mi że takie rzeczy się dzieją. Życze Mu dużo sił i serdecznie pozdrawiam. :)

 Masz rację, Jezus tego nie nauczał, tego naucza CK, a oni nie są ani bogobojni, ani przepełnieni miłością.
Są roszczeniowi i żądni władzy, a nawet się pokuszę o napisanie, że także ludzkiej krwi.
Ostatnio zbierałam materiały i był też temat krwi, musiałam czytać te wszystkie wytyczne, choć mnie mdliło. I powiem szczerze, że CK jest zacofane,bo jedno nowe światło i mają wiele żywych duszyczek, a co za tym idzie w skali roku niezły grosz.

Dziękuję za pozdrowienia, przekażę , a może sam przeczyta. :)

Wiecie, jeszcze będąc w zborze, jeszcze mając nadzieję na ułożenie sobie w nim życia, zawsze się właśnie zastanawiałem nad tym jak można nie rozmawiać z kimś z rodziny, kto zostanie wykluczony/odejdzie.
Jak już tak się stało, to już byłem mocno letni (że tak powiem gorący letni) i mi takie zakazy zwisały.

A takim osobą, jak ta córka, trzeba zacytować werset z 1 Tym 5:8 "A jeśli kto nie dba o swoich, a zwłaszcza o domowników, wyparł się wiary i gorszy jest od niewierzącego."

  Wielu z nas jest tego najlepszym przykładem, że można.
Im bliższy jest 1 Koryntian 5:11-13 i tym się podpierają jak kangur ogonem.  ;D
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline dziewiatka

Odp: Z życia wzięte .....
« Odpowiedź #884 dnia: 18 Listopad, 2017, 18:22 »
Pamiętam jak z jednym bratem kupowałem kwiaty na pogrzeb jakie zdziwienie wywołało moje żądanie by wstążka przy bukiecie nie była czarna ,fioletowa a była w jaśniejszych kolorach.Dla świadków święto zmarłych to podobny problem jak każde inne święto chodzi o pochodzenie.W zborach przykłada się bardzo dużą wagę do tego by nawet w sposób nieopatrzny nie zbrukać się religią fałszywą.To idealne podłoże by wywołać paranoiczne zachowania,o co dla innych ludzi jest zwykłym odruchem serca staje się zachowaniem nie do zaakceptowania dla świadków.Zapalenie znicza urasta do kwestii życia i śmierci.Zapalony znicz nielojalność wobec jehowy i śmierć.Każdy świadek to taki pies Pawłowa.