Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Pod latarnią najciemniej  (Przeczytany 675 razy)

Offline Weteran

Pod latarnią najciemniej
« dnia: 26 Sierpień, 2016, 11:15 »
W centrum „raju duchowego” w domach Betel jest tak ciężko, ze aby przetrwać, trzeba szczególnej pomocy Bożej. Przyznaje to mówca w omówionym przeze mnie przemówieniu Ch. George'a zamieszczonym na jw.org. Oto wersety, które muszą przywoływać „rozradowani”  >:(słudzy „pełnoczasowi”  >:(

Skwapliwie pokładałem nadzieję w Jehowie, toteż nakłonił ku mnie swego ucha i usłyszał me wołanie o pomoc. (Psalm 40:1, NW)

Bóg jest dla nas schronieniem i siłą,pomocą łatwą do znalezienia w czasie udręk. Dlatego nie będziemy się bać, choćby ziemia doznała zmiany i choćby góry, chwiejąc się, wpadły w serce rozległego morza; choćby jego wody się kłębiły, pieniły (Psalm 46:1-3, NW)

Całość materiału pod adresem:
http://rozpoznacieichpoichowocach.blogspot.com/2016/08/pod-latarnia-najciemniej-czyli-jak-ck.html
Weteran

Ignoruję posty: accurate, Ebed, Efektmotyla, Efezjan, Kamil. Przebudzony, sabekk, tomek_s, ZAMOS


Offline Deborah

Odp: Pod latarnią najciemniej
« Odpowiedź #1 dnia: 26 Sierpień, 2016, 11:36 »
Podobnie zapewne czują się przebywający w "duchowym raju" pionierzy specjalni, wykonujący przecież "najlepszą pracę na świecie" - czemu więc, gdy spotykają ich zwykłe, ludzkie problemy, np. choroba, czują się "jak nieudacznicy", są "zniechęceni", a nawet "zrozpaczeni"? :o
To słowa siostry Sandry z sierpniowej audycji JW Broadcasting, która opowiada, jaka była jej reakcja na wiadomość o chorobie. CK łaskawie pozwoliło jej i mężowi na urlop po 4 latach służby w Maroku i zobaczenie się z rodziną. ::) Wtedy okazało się, że siostra Sandra jest chora, ale nie mieli pieniędzy na leczenie! (dlaczego nie byli ubezpieczeni?).
Napisali do Towarzystwa, zapewne prośbę o pomoc. Otrzymali bezduszną odpowiedź korporacji: "Zajmijcie się problemem i dajcie znać, jak będziecie znów mogli stawić się do dyspozycji". :o
Jednak to nie otworzyło im oczu. Nic dziwnego, że poczuli się jak nieudacznicy, bo niestety nimi byli. Zaufali człowiekowi i zostawili gdzieś z boku zdrowy rozsądek oraz rady Jezusa, by obliczyć koszty, jak również wiele innych fragmentów Biblii, które bynajmniej nie zachęcają do niefrasobliwości i liczenia na to, że nic złego nas w życiu nie spotka.