Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Brat Bogumił - the series  (Przeczytany 75892 razy)

Offline Ekskluzywna Inkluzywność

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 188
  • Polubień: 3766
  • Kronikarz Brata Bogumiła
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #75 dnia: 17 Lipiec, 2018, 15:37 »
Odcinek będzie. Ale wymaga nieco pracy i przynajmniej pobieżnego zapoznania się z mechanizmami opisanymi w Paście, więc proszę o jeszcze trochę cierpliwości, zwłaszcza że odcinek będzie długi, o ile nie najdłuższy z dotychczasowych. Za wsparcie i pamięć dziękuję, są niezwykle budujące i mobilizujące do dalszej wzmożonej pracy na niwie pańskiej.

Kultywujcie cierpliwość biorąc przykład z Jehowy i unikając niecierpliwości która stała się udziałem Jonasza.

Ja tam jeszcze bym chciała, żeby w którymś odcinku na brata Bogumiła zagięła parol jakaś pionierka ze zboru. Samotny wdowiec, na przywileju, taki zaangażowany, idealna partia dla zborowych, nieco otyłych ciotek bez mężów ;) Fanki czekają!

Myślałem o czymś takim, nawet miałem już kandydatkę. O ile pomysł nadal będzie mi się podobał, to go zrealizuję.
« Ostatnia zmiana: 17 Lipiec, 2018, 15:41 wysłana przez Ekskluzywna Inkluzywność »


Offline Safari

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #76 dnia: 26 Lipiec, 2018, 22:59 »
Tak tak! Komitet a potem niech Bogumil Sam sie zakocha i bedzie mial zone a potem beda mieli nudne zycie malzenskie I zona go zostawi... Albo niech sie zakocha w sasiadce I Sam ma komitet 😁
"Faith, if it is ever right about anything, is right by accident" S.Harris


Offline ewa11

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #77 dnia: 27 Lipiec, 2018, 12:09 »
Pisarze często mówią, że to nie oni prowadzą postać, tylko postać ich (i często nawet ich zaskakuje). Może pozwólmy bratu Bogumiłowi żyć własnym życiem. Zobaczymy, jak to jego życie i kariera zborowa się potoczą :)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 575
  • Polubień: 7990
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #78 dnia: 28 Lipiec, 2018, 12:27 »
moje trzy grosze:
Może..? to braciszek Bogumiła, z drugiego tatusia  :o


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 188
  • Polubień: 3766
  • Kronikarz Brata Bogumiła
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #79 dnia: 31 Lipiec, 2018, 15:48 »
Epizod 9. W którym komitet

   Brat Bogumił pospiesznym krokiem człowieka spóźnionego przekroczył próg sali królestwa. Natychmiast przystąpił do niego niewysoki, łysiejący brat starszy, Maciej Kundelek, niemalże salutując na widok przewodniczącego komitetu sądowniczego.
- Ach, bracie Bogumile, jak dobrze że już jesteś!
- Pękła mi opona w Polonezie – wytłumaczył się z widoczną niechęcią Bogumił – musiałem wymieniać. Czy podejrzani są już na kome...na sali królestwa?
- Tak, czekają w drugiej klasie.
- A Bobkowski?
- Też jest...o, właśnie idzie!
Nadchodzący niespiesznie Paweł Bobkowski wyglądał jakby coś przeżuwał. Tym czymś było obrzydzenie. Obrzydzenie włazidupem Maciejem, chodzącym echem brata Bogumiła. Lizusem pozbawionym własnego charakteru, kręgosłupa i światopoglądu. Pieskiem na posyłki o fizjonomii szczura i naturze karalucha. Bobkowski brzydził się rzecz jasna i bratem Bogumiłem, ale w tym wypadku było to obrzydzenie nacechowane swoistym szacunkiem, świadomością, że ma do czynienia z godnym i groźnym  przeciwnikiem. Zaś Maciej? Maciej to zaledwie insekt, którego zmiażdży doszczętnie truchło upadającego Bogumiła, nic czym na dłuższą metę należałoby się przejmować.
- Mam wątpliwości – stwierdził Paweł zrównując się z Bogumiłem i nawet nie siląc się na zwyczajowe powitanie. – Wątpliwości czy powoływanie komitetu dla dwóch osób naraz jest zgodne z wytycznymi przedstawionymi w Paście...
- A ja mam wątpliwości czy dobrze zrobiłem zamianowując cię na starszego! – odgryzł się Bogumił.- Bo starszy targany ciągłymi wątpliwościami to starszy niedecyzyjny. A Szatan podobnych rozterek nie ma,  prędko podejmuje decyzje. Grzech też jest błyskawiczny. Jeśli nie potrafisz pokierować Rydwanem i przyłożyć batem kiedy trzeba, to ustąp miejsca komuś kompetentnemu i biegnij za nim na piechotę, jak i cała reszta trzody! Starszy ma być rozwiązaniem, a nie częścią problemu. Zaś ty zaczynasz być w zborze coraz bardziej znany z twojej postępowości i pobłażliwości względem grzechu. Jesteś tym, który będzie sprzątać, czy tym po którym będzie trzeba posprzątać?!
Paweł zagryzł wargi. Cios był celny.
- Doskonale powiedziane, bracie Bogumile! - rozpływał się Maciej. - Erudycja godna Księgi Przysłów!
- Dziękuję, bracie Macieju. Słowo daję, brat Paweł powinien z tobą częściej przebywać, być może nabyłby z czasem nieco pokory, którą tak pięknie przejawiasz. Bo pycha połączona z pobłażliwością i bezwładem decyzyjnym...cóż to za fatalna mieszanka!
Stanęli przed drzwiami prowadzącymi do drugiej klasy.
- Słuchajcie – Bogumił ściszył głos – powiem wam jak to rozegramy: weźniemy ich w kleszcze. Ja zagram złego policjanta, a ty, Paweł, dobrego: co znając cię pewnie nie sprawi ci najmniejszego problemu. Ja będę ich dociskał, a ty będziesz zdobywał ich sympatię deklarowaną wyrozumiałością. Dzięki temu szybciej pękną i wszystko wyśpiewają.
- A ja, bracie Bogumile – dopominał się Maciej – kim ja będę?
- Ty będziesz czekał w odwodzie jako posiłki, by na mój znak ruszyć z odsieczą i przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, niczym husaria pod Wiedniem. Wszystko ustalone?
- Ja bym jeszcze chciał wiedzieć jak to było z tymi materiałami dowodowymi... – zaczął Paweł, ale brat Bogumił skrzywił się i machnął ręką, jakby opędzając się od wyjątkowo upierdliwej muchy, po czym nacisnął klamkę.
Brajan i Sara siedzieli obok siebie za stołem. Miny mieli nietęgie.
Starsi zajęli swoje miejsca. Brat Bogumił powitał zebranych, wstępnie przybliżył sytuację, po czym odmówił modlitwę w której poprosił Jehowę o kierownictwo i rozeznanie.
Na początek chciałbym, abyśmy rozważyli werset biblijny, który niech posłuży nam za myśl przewodnią tego spotkania. Bracie Macieju, odczytaj proszę Przysłów 28:13.
- "Kto zakrywa swe występki, temu się nie powiedzie, lecz kto je wyznaje i porzuca, temu będzie okazane miłosierdzie".
- Dokładnie – brat Bogumił wbił w parę grzeszników oczy zmróżone w spojrzeniu godnym szykującej się do ataku kobry – "temu się nie powiedzie" – zasyczał. - Warto więc zachować szczerość, prawdomówność i liczyć na miłosierdzie Jehowy oraz na wysokie kompetencje dojrzałych duchowo starszych, którzy uwierzcie: wszystko już widzieli, wszystko słyszeli, nic ich nie speszy ani nie zaskoczy. Możecie więc być z nami szczerzy do bólu, niczym pacjenci przed komisją lekarską. Tu chodzi wyłącznie o dobro wasze i całego zboru. A teraz do rzeczy: jesteście oskarżeni o utrzymywanie wzajemnych, pozamałżeńskich stosunków płciowych, czyli niemoralność. Oprócz tego w grę wchodzi raczenie się niechrześcijańskimi używkami oraz przebywanie w niebudującym, świeckim towarzystwie. Brajanie, Saro, czy przyznajecie się do winy?
Sara chciała coś powiedzieć, ale Brajan powstrzymał ją gestem.
- Ja chciałbym się najpierw dowiedzieć – zaczął hardo – skąd w ogóle wy to wszystko w ogóle wiecie?! Takie rzekomo szczegóły. Żeby coś takiego wypłynęło potrzeba jakiejś wyjątkowo podłej, małostkowej i zdeterminowanej mendy. Konfidencika, który pod celą miałby już dupę szeroką niczym tunel...
- Brajanie, proszę, zachowajmy spokój! – zaapelował pojednawczo brat Paweł. - Rozumiem, że są emocje. Wyobrażam sobie, że ta sytuacja nie jest dla was prosta, tak samo jak nie jest prosta dla nas. Jesteście z nami w zborze przez całe wasze życie, obecnie już jako ochrzczeni słudzy Jehowy. Kochamy was miłością agape i zależy nam na waszym dobru. Tak samo jak wy chcemy, aby ta sprawa znalazła pozytywne rozstrzygnięcie. To spotkanie motywowane jest przede wszystkim troską o wasze zdrowie duchowe, pragnieniem byście nadal byli z nami jako duchowo nieskazitelni słudzy Jehowy; nie zaś pragnieniem potępienia was.
- Chcecie nam pomóc, to skonfrontujcie nas z tym świadkiem, jak na rzetelny sąd przystało, pozwólcie się bronić!
- Ta osoba pragnie zachować anonimowość, wychodząc z założenia, że przedstawione przez nią dowody są wystarczająco mocne, zaś swoją obecnością wzbudziłaby negatywne emocje, których i tak jest teraz pod dostatkiem – wyjaśnił Bogumił.
- Nie ma co, wygodnie być konfidentem w Organizacji! W takim razie dopóki nie zobaczymy co na nas macie i skąd macie, słowa nie powiemy! – zapowiedział Brajan splatając ramiona w geście symbolizującym postawę zamkniętą. - Nie godzę się na to, byście mieli nad nami przewagę. Jeśli to komitet sądowniczy, to gdzie jest nasz obrońca z urzędu, gdzie możliwość zapoznania się z materiałem dowodowym i przesłuchania świadków?!
- Dowodów chcesz?! - wybuchnął Bogumił - czekaj, już ja ci dam dowody!
Sięgnął do torby, z której wydobył tekturową aktówkę, której zbutwiały swąd i szarość wskazywały, że mogła pamiętać jeszcze epokę PRL.
- Proszę bardzo. Co mamy na tej fotografii? - wyprostował rękę w której dzierżył kartkę A4. - Kto papierosa odpala w towarzystwie szatanistów, no kto?!
- Nie widzę stąd wyraźnie. Podaj mi – poprosił Brajan.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie. Materiały nie są do użyczania. Mogę tylko pokazać.
Tym samym Brajan zmuszony był niemalże wyłożyć się na dzielącym ich blacie, by dostrzec szczegóły wielkodusznie zaprezentowanego z dystansu wydruku.
- To nie są sataniści, tylko miłośnicy metalu i hard rocka – stwierdził z poczuciem wyższości Brajan. - Tyle mają wspólnego z prawdziwymi satanistami, co kolekcjonerzy resoraków z kierowcami wyścigowymi.
- Bardzo szczegółowe te "resoraki" – ciągnął Brat Bogumił. Trzy szóstki na bluzach i podkoszulkach. A wszyscy wiemy co to za symbolika i do czego się odwołuje.
- Wszyscy wiemy – wtórował mu kiwając głową brat Maciej.
- Tak, są szóstki, są pentagramy i nawet jest czarny kozioł. A z tego co wiem, bracie Bogumile, ty też jesteś Kozioł. I co, masz z tym wszystkim coś wspólnego?
- Tyle z tym wszystkim mam wspólnego, że jestem kozłem, który może was oddzielić od owiec na dobre, chłopcze. Rozumiem, że jesteś wzburzony, ale znaj umiar i nie pozwalaj sobie na za wiele względem mnie, bo kozioł potrafi tryknąć! A co w takim razie z papierosem, papieros też jest zabawką jak resorak?
- Nie, papieros jest prawdziwy. Prawdziwy, szatański, rakotwórczy papieros! Nie to co zdrowa wódka, whisky,  naleweczki czy bimber, który od czasu do czasu krąży po zborze i którego bracia sobie nie żałują. Wy z waszymi "zdrowymi" używkami niczego sobie nie uszkadzacie, nigdy nie chodzicie napruci, nie zagryzacie alkoholu tłustymi fastfoodami, nie rujnujecie serca nadmiarem kawy, czyż nie?! Oto ten jeden papieros oddzielający prawego od grzesznika, który spocznie niczym gnój na polu!
- Jeśli można, ponownie zaapelowałbym o spokój – włączył się Paweł – Zwróciłem uwagę na to, jak Brajanie powiedziałeś "wy", zupełnie jakbyś dystansował się od nas, od zboru, przynajmniej mentalnie. I to mnie niepokoi, bo jeśli coś powinno być nadrzędnym celem komitetu, to właśnie zadbanie, by zbłąkana owca wróciła do owczarni. Wróciła do owczarni, bo tam jest dla niej najlepiej. Zapalenie papierosa, to nie jest jeszcze rażący występek po którym skończysz jak ten gnój na polu. Ale należałoby się zastanowić, co ten akt oznacza? Czy to tylko wyraz jednorazowej ciekawości, czy może manifestacja dystansu względem chrześcijańskich wartości? Podobnie towarzystwo. Nie należy oceniać ludzi po okładce, jednak to w jaki sposób ktoś się ubiera, jakiej muzyki słucha, świadczy o jego gustach estetycznych, postawie życiowej, wyznawanej filozofii. Więc z tego miejsca należałoby raczej zadać pytanie: Czy tobie jest nadal po drodze ze Świadkami Jehowy, gdy w sposób oczywisty zaczynasz przekraczać utarte w naszej organizacji zakazy? Czy chcesz nam coś w ten sposób przekazać, przeciwko czemuś zaprotestować?
- Chciałem się tylko zabawić – przyznał już spokojniej – przecież jestem ochrzczony, uczęszczam na zebrania, biorę udział w służbie kaznodziejskiej. Niemożliwe, żeby to całe dobro które czynię zostało w oczach Jehowy przekreślone dlatego, że poszedłem na koncert mocniejszej muzyki albo że zapaliłem papierosa. Niektórzy latami byli komuchami, walili studentów po nerkach pałkami, a później się nawrócili i teraz patrzą na wszystkich z wyższością. Czy to jest w porządku?
Brat Bogumił poczerwieniał z gniewu, w lot łapiąc aluzję.
- Ciekawi mnie co by powiedział twój ojciec widząc cię w takim położeniu - wysyczał wpatrując się w chłopaka nienawistnym spojrzeniem – człowiek, którego sam do prawdy poprowadziłem.
- Mój ojciec był kombinatorem, jebaką i recydywistą. Potrzebował paczek, towarzystwa i miękkiego lądowania po tym jak wyjdzie z celi. Biorąc pod uwagę, że udało mu się ze wszystkim, był człowiekiem sprytniejszym nawet i od ciebie, bracie Bogumile.
- Dobrze, zostawmy już przeszłość, zostawmy kwestie szacunku rodzicielskiego i tego nieszczęsnego papierosa, którego jak rozumiem sam się nie wypierasz. Przejdźmy do dużo, dużo poważniejszych kwestii, które faktycznie stawiają pod znakiem zapytania czynione przez ciebie dotychczas dobro. Proszę bardzo! – głos i gestykulacja brata Bogumiła emanowały triumfem. Zaprezentował po kolei wszystkim zgromadzonym fotografię na której dłoń Brajana nurkuje pod biustonoszem Sary.
- Oto jest grzech! - zawołał Bogumił tonem godnym starotestamentowego kapłana – a oto i owoc grzechu! – po czym położył na środku stołu pozytywny tester ciążowy.
Brajan zbladł i z wrażenia otworzył usta.
- A to szczur śmietnikowy – wyszeptała z niedowierzaniem Sara, po czym skryła twarz w dłoniach i zaszlochała.
- Brajanie, Saro, czy rozpoznajecie ten przedmiot? - spytał Bogumił.
- Och, skończmy to! Tak, uprawialiśmy pozamałżeński seks! - wypaliła Sara – Od trzech miesięcy. I jestem w ciąży, trzeci tydzień! Wszystko o co nas oskarżacie jest prawdą, do wszystkiego się przyznaję i wszystkiego żałuję!
-  No, posuwamy się naprzód – stwierdził z zadowoleniem Bogumił - była niemoralność płciowa. To teraz konkrety: gdzie, jak, ile razy?!
- Nie sądzę aby było to konieczne, bracie Bogumile... – wszedł mu w słowo brat Paweł.
- Setki razy! - wypalił wkurwiony nie na żarty Brajan. Tak dużo, że aż nie sposób spamiętać, cała kasa z mojej fuchy dorywczej szła na prezerwatywy. We wszystkich możliwych pozycjach i konfiguracjach: analny, oralny, petting, na pieska, klasycznie, na boku, na stole, na komodzie,a nawet prawdziwie teokratycznie: czyli na misjonarza i na stojaka!
- Uważaj chłopcze! – zagroził Bogumił - póki co jesteśmy kierowani miłością i wyrozumiałością, ale jeśli przegniesz pałkę. do dotychczasowych zarzutów lada chwila może dołączyć ten o odstępstwo. A z tego już tak łatwo się nie wygrzebiesz.
Naraz Sara powiedziała, że czuje się bardzo źle, jest zmęczona i musi się przewietrzyć. I że jeśli chcą ich wykluczyć, to niech zrobią to teraz i dadzą im spokój.
Na co brat Bogumił zaczął łgać, że póki co nic nie jest pewne, bo komitet musi się najpierw naradzić, a wcześniej warto pochylić się jeszcze nad paroma kwestiami.
Tu jednak wkroczył brat Paweł i korzystając z właściwej mu charyzmy i umiejętności persfazji przekonał pozostałych członków komitetu, że wiedzą już wystarczająco wiele i nie ma co dalej naciskać na młodych. Niniejszym podsądnych wyproszono z drugiej klasy, zapowiadając że zostaną wezwani gdy tylko obradujące grono starszych podejmie decyzję.
Młodzi postanowili poczekać na powietrzu przed salą królestwa. Zapadła już ciemność, a na nieboskłonie doskonale widoczne były gwiazdy.
Sara pociągała nosem.
- Wykluczą nas, no nie?
- Jasne, przecież nie po to powołuje się komitet, żeby ostatecznie skończyło się na niczym. Zwłaszcza, że mają niezłe dowody. I ciekawi mnie kto im je dostarczył. Znajdę tę mendę i przerobię jej mordę na mielonkę.
- Lepiej stałej roboty szukaj. Kasa będzie potrzebna na dzieciaka. I ślub musimy wziąć. Może u brata Janusza na budowie się zaczep?
- Jak u brata Janusza na budowie, skoro wykluczeni będziemy? Myśl, Sara.
- Coś będziesz musiał znaleźć. Im szybciej staniemy na nogi i damy dowód skruchy, tym prędzej nas przyjmą. Bo nie wyobrażam sobie pozostawać poza zborem: moi rodzice, kuzynostwo, moje najlepsze przyjaciółki, wszyscy tam są. Jesteśmy cudzołożnikami, ale nie odstępcami. Wrócimy, prawda?
Wrócimy – pomyślał gorzko Brajan – tylko do czego? Do harówki na kilka etatów, byle tylko związać koniec z końcem? Do zboru w którym będę musiał przed wszystkimi świecić oczami i zginać kark? Do kumpli z którymi już nigdy nie zabawię się tak jak kiedyś, odkąd zostanę głową rodziny? Do całej tej hipokryzji i teokratycznej smyczy? A w dupie mam ten kraj i tę Organizację! Sprzedam ścigacza, kupię bilet do Niemiec albo Skandynawii, będę robił na magazynie albo na zmywaku i żył jak chciał. Mogę nawet płacić alimenty, co mi tam, ale kłaniać się w pas przed takimi jak Bogumił, o nie, nigdy więcej!
Zerknął na Sarę uzmysławiając sobie, że ich namiętność również zaczynała blaknąć. Coraz częściej się kłócili, na wierzch wychodziły wcześniej niedostrzeżone różnice charakteru, skazy na brylancie. Stawała się roszczeniowa i zaborcza niczym jej matka, a nie miał złudzeń, że z czasem będzie coraz gorzej. Pewnie też idąc w ślady rodzicielki przestanie o siebie dbać i utyje, co będzie ostatecznym gwoździem do trumny i tak już gasnącego pożądania. Jeden błąd i oto całe dotychczasowe życie stanęło na głowie. Należało kupować markowe prezerwatywy, wzmacniane, do anala, a nie markę no-name oferowaną po promocji przy kasie supermarketu. Chciał taniej, a w efekcie będzie miał extra wydatki przez przynajmniej osiemnaście nadchodzących lat...
Dumał tak Brajan, gdy wreszcie wyszedł po nich brat Paweł i zaprosił z powrotem do drugiej klasy. Wyrok nie był dla nikogo zaskoczeniem – wykluczenie. Wiele padło po nim pustosłowia, słów otuchy, zapewnień o miłości braterskiej, oczekiwaniu na powrót, deklarowanej pomocy pasterskiej, zachęt do uporządkowania życia i sprostania nadchodzącym obowiązkom. Nawijał głównie brat Paweł, gdyż Bogumił wygodnie rozparty na krześle z satysfakcją przyglądał się pokonanej właśnie parze grzeszników. Tyle było kłótni, krzyków, bluźnierstw i zarzutów, podczas gdy prawdziwa gra toczyła się o jedno: o przyznanie się do winy. Wszystko co padło wcześniej i później nie miało większego znaczenia. Bogumił wygrał ten komitet, tak jak wygrał wszystkie pozostałe w swojej dotychczasowej posłudze. I ostatecznie tylko to się liczyło. Bogumił czuł jednak, że ta konfrontacja stanowi zaledwie wstęp do starcia dalece poważniejszego. Przyglądał się monologującemu Pawłowi z narastającym przeczuciem, iż niedługo to on wystąpi w roli jego adwersarza, w starciu dalece bardziej przewrotnym i zabójczym. Starciu, na które należało się zacząć przygotowywać.

Koniec epizodu dziewiątego.


Offline lukier

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #80 dnia: 31 Lipiec, 2018, 16:56 »
Pełen profesjonalizm jak zawsze, a zakończenie prawie jak w 'House of Cards' ;)


Offline ewa11

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #81 dnia: 31 Lipiec, 2018, 17:19 »
Majstersztyk


Offline zero1

  • Pionier
  • Wiadomości: 974
  • Polubień: 2184
  • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #82 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:00 »
Zajebista historia. Jehowa jest prawy i niech prawda zawsze zwycięża.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 188
  • Polubień: 3766
  • Kronikarz Brata Bogumiła
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #83 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:15 »
Zajebista historia. Jehowa jest prawy i niech prawda zawsze zwycięża.

Czyż nie? Gdybyście we własnych zborach mieli podobnie troskliwego, wnikliwego, dojrzałego duchowo starszego co brat Bogumił, to mogę się założyć, że wielu z was by Prawdy nie opuściło. Ale tacy starsi to złoto, a złoto jest ze swej natury rzadkie i cenne. Więc jedno co możemy na ogół robić, to marzyć. I tym są właśnie te teksty, pościgiem za wyimaginowanym ideałem.


Offline zero1

  • Pionier
  • Wiadomości: 974
  • Polubień: 2184
  • YT - 'Świadkowie Jehowy przebudźcie się!'
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #84 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:26 »
Właśnie. Dla mnie brat Bogumił to taki Większy Apostoł Paweł. Ten uczył się bowiem prawa w teorii i w egzekucji w świeckim systemie - uczył się też napier****ć chrześcijan kamieniami i nawet mógł zaliczyć niejedno kamienowanko, zaś nasz 'nowożytny odpowiednik' (tu trzeba się odnieść do Strażnicy z okolic wiosny 2016 roku jak dobrze pamiętam) uczył się pałowanka też w świeckiej strukturze komuchów. Jehowa wie gdzie są kandydaci z najlepszej gliny - Wielki Garncarz dba o dyscyplinę trzody - w I w., na przełomie XX i XXI w., jak i po całą wieczność.
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Ekskluzywna Inkluzywność

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 188
  • Polubień: 3766
  • Kronikarz Brata Bogumiła
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #85 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:32 »
Właśnie. Dla mnie brat Bogumił to taki Większy Apostoł Paweł. Ten uczył się bowiem prawa w teorii i w egzekucji w świeckim systemie - uczył się też napier****ć chrześcijan kamieniami i nawet mógł zaliczyć niejedno kamienowanko, zaś nasz 'nowożytny odpowiednik' (tu trzeba się odnieść do Strażnicy z okolic wiosny 2016 roku jak dobrze pamiętam) uczył się pałowanka też w świeckiej strukturze komuchów. Jehowa wie gdzie są kandydaci z najlepszej gliny - Wielki Garncarz dba o dyscyplinę trzody - w I w., na przełomie XX i XXI w., jak i po całą wieczność.

To najbardziej erudycyjny komentarz jaki kiedykolwiek padł w tym wątku.


Offline ewa11

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #86 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:36 »
Czyż nie? Gdybyście we własnych zborach mieli podobnie troskliwego, wnikliwego, dojrzałego duchowo starszego co brat Bogumił, to mogę się założyć, że wielu z was by Prawdy nie opuściło. Ale tacy starsi to złoto, a złoto jest ze swej natury rzadkie i cenne. Więc jedno co możemy na ogół robić, to marzyć. I tym są właśnie te teksty, pościgiem za wyimaginowanym ideałem.

Bogumił to klasyczny przykład "dajcie mi władzę, a was usadzę" albo "człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie". W świecie też takich pełno, na pęczki, tak mężczyzn, jak i kobiet (kobiety, jak da się im władzę, też potrafią być bezwzględne, przynajmniej niektóre). Napatrzyłam się na takich do wyrzygania. Ale przynajmniej w świecie - przynajmniej na tej długości i szerokości geograficznej - są jakieś instrumenty, by się przed takimi bronić.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 5 575
  • Polubień: 7990
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #87 dnia: 31 Lipiec, 2018, 23:53 »
Jatiw-Ekskluzywna Inkluzywność
brachol Bogumił-jak na 9 epizodów, to 100% bestia w owczej skórze, a przed nami (przypuszczam) kolejne odsłonisz przerażające tajniki tej ''miłej, ciepłej'' postaci, oby wena nie opuściła Ciebie-pozdrawiam 


Offline gerontas

Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #88 dnia: 01 Sierpień, 2018, 07:13 »
Drodzy, opowieść o bracie Bogumile i jego otoczeniu to kwintesencja życia w zborze świadków Jehowy, historia jakby z życia wzięta, sama czysta prawda.
Ja się nasłuchałem wielu takich historii, dlatego czytam z wypiekami na twarzy, bo wiem, że takie rzeczy to samo życie, być może jest to opowieść na kanwie prawdziwych wydarzeń.
Brawo!!!


Offline Gandalf Szary

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 640
  • Polubień: 4803
  • Najbardziej boję się fanatyków.
Odp: Brat Bogumił - the series
« Odpowiedź #89 dnia: 01 Sierpień, 2018, 07:13 »
Czyż nie? Gdybyście we własnych zborach mieli podobnie troskliwego, wnikliwego, dojrzałego duchowo starszego co brat Bogumił, to mogę się założyć, że wielu z was by Prawdy nie opuściło. Ale tacy starsi to złoto, a złoto jest ze swej natury rzadkie i cenne. Więc jedno co możemy na ogół robić, to marzyć. I tym są właśnie te teksty, pościgiem za wyimaginowanym ideałem.
[/b][/size]

A kto powiedział, że nie mieliśmy? U mnie był właśnie taki - mały, wszawy gnida, z wybujałym ego. Wprawdzie nie pałował wcześniej ludzi, ale osobowością mniej więc podobny do opisanego brata Bogumiła. Nawet miał swego pupila, obydwoje ubierali się w te same białe koszule.
„Nikt nie jest tak bardzo zniewolony jak ktoś, kto czuje się wolnym, podczas gdy w rzeczywistości nim nie jest”.

Johann Wolfgang Gothe,