Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Armagedon  (Przeczytany 2977 razy)

Offline Brat Furtian

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #15 dnia: 16 Kwiecień, 2018, 06:32 »
Jak sobie uświadomimy, że "kanał łączności"  i jego radosna od ponad 100 lat twórczość jest wynikiem "samozamianowania się" przez organizacyjnego "NIEWOLNIKA" na podstawie PRZYPOWIESCI,  A NIE PROROCTWA,  to zupełnie w innym świetle patrzy się na korporacyjne skróty w rodzaju "WHQ"* z wystroju studia telewizyjnego JW .ORG...

* Warwick Siedziba Główna


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 221
  • Polubień: 11445
  • Nigdy nie marzyłam o sukcesie. Pracowałam na niego
Odp: Armagedon
« Odpowiedź #16 dnia: 16 Kwiecień, 2018, 15:40 »
Kochani,
mimo że już 3 lata jestem poza orgiem to wciąż wierzę że zginę w Armagedonie
I czasem mi z tego powodu straszno i smutno. A Wy jak podchodzicie do tego tematu?
Chyba nie potrafię uwolnić się od wierzeń w których zostałam wychowana.
Może ktoś tu powie coś sensownego ? Pozdrawiam Was.

   Nie przejmuj się, to minie. Mija strach, zostaje tylko smrodek, który niestety wlecze się za nami całe życie.

To nie jest oznaka słabości, to tylko dowód na to,  jak bardzo org manipuluje ludźmi.

Przez pierwszą dekadę gdy przychodzili do mnie głoszący, dostawałam delirki. Dziś już ich witam z uśmiechem. A oni najpierw biorą mnie za przyjaciela, a później za diabła wcielonego.  ::) A co, tyle mojego co sobie na nich poużywam. Zawsze jednak grzecznie i na poziomie. ;D
Głupcem jest ten, kto nie potrafi się przyznać do własnych błędów i słabości, a widzi całe zło w innych.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 3 820
  • Polubień: 5798
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Armagedon
« Odpowiedź #17 dnia: 07 Listopad, 2018, 21:51 »
moje trzy grosze:
ks. Michał Leśniak ''Inny świat'' str.41, 42
cytat:
''...Armagedon jest wykorzystany jako narzędzie zastraszania mobilizujące do jeszcze cięższej pracy w organizacji.
Świadkowie żyją w ciągłym strachu, że już lada dzień nastąpi zapowiadany koniec.
Na każdym spotkaniu można usłyszeć, ze należy głosić jeszcze więcej, aby każda osoba miała szanse zmienić swoje postępowanie i poznawać jedynego prawdziwego Boga Jehowę.
Dodatkowo są czytane wersety biblijne mówiące o tym, że gdy  w dniu Sądu Ostatecznego przyjdzie Jehowa, to lepiej, żeby zastał nas na czytaniu Jego woli niż na przykład w kinie czy oglądających telewizję (przykład odnoszący się do dzisiejszych czasów).''- koniec cytatu

''…Od lat nawet najmłodsze osoby należące do organizacji zalewane są strasznymi obrazkami i ilustracjami w publikacjach „Strażnicy” pokazującymi koniec świata.''- koniec cytatu

'...Świadkowie przed przepowiadanymi dniami końca świata wmawiali swoim współwyznawcom, że nie ma żadnego sensu, by tuż przed Armagedonem tracić czas na zakładanie rodziny.
Odradzano również powiększanie rodziny oraz rozwój zawodowy, bo przecież Jehowa chce zobaczyć nas w czasie Armagedonu spełniających Jego wole.
Nie powinniśmy tracić czasu na pracę zarobkową lub wychowanie dzieci.
Doszło do tego, że bracia i siostry, którzy mieli własna ziemię i żyli z upraw, nie siali na kolejny rok, bo został przewidziany  koniec świata …''
Jak bardzo się dziwili, gdy rok po roku mijały, a końca nie było. Przeminęły czasy ich mdłości i wigoru, a oni zostali z obietnicami bez pokrycia.
Mimo kłamstw o końcu świata dalej mówi się świadkom, iż koniec jest bliski i każda chwilę należy wykorzystać na pracę dla organizacji.
Świadek Jehowy, wracając do domu, powinien być tak zmęczony, że z czystym sumieniem mógłby powiedzieć sobie, ze dziś wykonał już wszystko z swojej mocy''- koniec cytatu
---- --- ---
Żyjąc w tak przewlekłym napięciu, pogłębiającym się stresie u wielu osób, w pewnym momencie zapala się czerwona lampka bezpieczeństwa, kto przekroczy, a tak w wielu wypadkach bywa, następuje u danej osoby krach, który odbija się na załamaniu psychicznym, depresji a nawet do poważnych tragicznych dochodzi czynów.

Dodatkowy nacisk rodziny będących w (Ww), stosująca przerażający ostracyzm wzlędem takiej osoby, doprowadza do zdławienia resztkę naprężonego stanu emocjonalnego.
Wiele wiele osób opuszczających (Ww) dobrowolnie czy poprzez wykluczenie z społeczności wiernych, traci w pewnym sensie całkowity grunt pod nogami, zapada się przed nią wszystko.
Pozostaje, tylko lęk przed Armagedonem, który został mocno zaprogramowany w umysł oraz ostracyzm, doprowadzając zdruzgotaną osobę na pastwę losu.


Offline matowa

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #18 dnia: 13 Grudzień, 2018, 11:00 »
Mam podobnie. Strach przed Armagedonem mija. Przeraża mnie sama śmierć. Uczono mnie, że to życie tymczasowe, a potem czeka mnie jeszcze długie, długie... a tu się okazuje, że została mi tylko część. A potem.. kto wie.  Wyniszcza mnie fakt, że nie wiem, czy te kilkadziesiąt lat (oby!) to wszystko co dostałam i dlaczego.
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Roszada

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #19 dnia: 13 Grudzień, 2018, 11:14 »
Kiedyś myślałem, że się nie boję śmierci.
Do dnia gdy truchtałem ulicą i jeden podchmielony wyciągnął rewolwer i wymierzył we mnie.
Nie wiem czy to była zabawka czy straszak, on miał ubaw, a ja biegnąc dalej miałem żołądek pod gardłem i tylko patrzyłem gdzie mogę biec, by być zasłonięty przez samochody.

Teraz nie mówię już że nie boję się śmierci, choć dziś bliżej niż dalej, bo latka lecą nieubłaganie.


Offline matowa

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #20 dnia: 13 Grudzień, 2018, 11:18 »
Kiedyś myślałem, że się nie boję śmierci.
Do dnia gdy truchtałem ulicą i jeden podchmielony wyciągnął rewolwer i wymierzył we mnie.
Nie wiem czy to była zabawka czy straszak, on miał ubaw, a ja biegnąc dalej miałem żołądek pod gardłem i tylko patrzyłem gdzie mogę biec, by być zasłonięty przez samochody.

Teraz nie mówię już że nie boję się śmierci, choć dziś bliżej niż dalej, bo latka lecą nieubłaganie.

Jak sobie z tym radzisz?
Napis z butelki wina mówi:
"Koty nie chodzą na spacery, żeby gdzieś dojść, a żeby odkrywać."
Nie jestem niczyim krytykiem, ale do nikogo nie należę.


Offline Roszada

Odp: Armagedon
« Odpowiedź #21 dnia: 13 Grudzień, 2018, 11:23 »
Jak sobie z tym radzisz?
Nie myślę o sobie, tylko wpierw o ojcu, który ma 87,5 roku (mama zmarła jak miała 69 lat).

Mam ten 'luksus', że wierzę w duszę nieśmiertelną.
Gdyby wierzył tylko w zmartwychwstanie, to nie byłoby to dla mnie pociechą, że mogę bez czucia przeleżeć tysiące lat, jak Apostołowie wg ŚJ aż do 1918 r. A inny ludzie do nie wiadomo kiedy. :-\