Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Kącik poezji  (Przeczytany 15010 razy)

Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 845
  • Polubień: 10763
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #120 dnia: 25 Wrzesień, 2017, 00:03 »
   Coś z poezji, jesiennego.
                          ELŻBIETA ADAMIAK - "JESIENNA ZADUMA"
      Miłego słuchania.
   Dobranoc.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Gorszyciel

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #121 dnia: 06 Grudzień, 2017, 20:30 »
Lechoń Jan
Herostrates

Czyli to będzie w Sofii, czy też w Waszyngtonie.
Od egipskich piramid do śniegów Tobolska
Na tysiączne się wiorsty rozsiadła nam Polska,
Papuga wszystkich ludów - w cierniowej koronie.

Kaleka, jak beznodzy żołnierze szpitalni,
Co będą ze łzą wieczną chodzili po świecie,
Taka wyszła nam Polska z urzędu w powiecie
I taka się powlokła do robót - w kopalni.

Dziewczyna, na matczyne niepomna przestrogi,
Nieprawny dóbr sukcesor, oranych przez dzieci,
Robaczek świętojański, co w nocy zaświeci,
Wspomnieniem dawnych bogactw żyjący ubogi.

A dzisiaj mi się w zimnym powiewie jesieni,
W szeleście rdzawych liści, lecących z kasztanów,
Wydała kościotrupem spod wszystkich kurhanów,
Co czeka trwożny chwili, gdy dało odmieni.

O! zwalcież mi Łazienki królewskie w Warszawie,
Bezduszne, zimnym rylcem drapane marmury,
Pokruszcie na kawałki gipsowe figury
A Ceres kłosonośną utopcie mi w stawie.

Czy widzisz te kolumny na wyspie w teatrze,
Co widok mi zamknęły daleki na ścieżaj?
Ja tobie rozkazuję! W te słupy uderzaj
I bij w nie, aż rozkruszysz, aż ślad się ich zatrze.

Jeżeli gdzieś na Starym pokaże się Mieście
I utkwi w was Kiliński swe oczy zielone,
Zabijcie go! - A trupa zawleczcie na stronę
I tylko wieść mi o tym radosną przynieście.

Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze
Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach;
A latem niech się słońce przegląda w motylach,
A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę.

Bo w nocy spać nie mogę i we dnie się trudzę
Myślami, co mi w serce wrastają zwątpieniem,
I chciałbym raz zobaczyć, gdy przeszłość wyżeniem,
Czy wszystko w pył rozkruszę, czy... Polskę obudzę.


Gorszyciel

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #122 dnia: 07 Grudzień, 2017, 10:00 »
Henryk Zbierzchowski
Żołnierz (1916)

Niech w księgach wiedzy szpera rabin,
Nauka to jest wymysł dyabli!
Mądrością moją jest karabin
I klinga ukochanej szabli.

Nie dbam o szarżę ni o gwiazdki,
Co kiedyś mi przystroją kołnierz.
Wy piszcie klechdy i powiastki,
Ja biję się — jak musi żołnierz.

Nie pnę się do zaszczytów drabin,
I generała biorą dyabli!
Podporą moją jest karabin
I klinga ukochanej szabli.

Nie tęsknię do kawiarni gwaru
Gdzie mieszka banda dziwolągów.
Gardzę zapachem buduaru,
Gdzie amor psoci wśród szezlągów.

Nie nęcą mnie zaloty babin.
Kobieta zdradną — bierz ją dyabli!
Kochanką moją jest karabin
I klinga ukochanej szabli.

Niejeden wróg miał na mnie chrapkę
A teraz jęczy w piekle na dnie.
Z śmiercią się bawię w ciuciu babkę
Więc może wkrótce mnie dopadnie.

Ksiądz mię niech grzebie, albo rabin,
Żołnierza się nie czepią dyabli!
Lecz w grób połóżcie mi karabin
I klingę ukochanej szabli.


Gorszyciel

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #123 dnia: 12 Grudzień, 2017, 17:45 »
Mikołaj Sęp Szarzyński
Sonet IV
O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem


Pokój — szczęśliwość; ale bojowanie
Byt nasz podniebny: on srogi ciemności
Hetman i świata łakome marności
O nasze pilno czynią zepsowanie.

Nie dosyć na tym, o nasz możny Panie!
Ten nasz dom — ciało —, dla zbiegłych lubości
Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,
Upaść na wieki żądać nie przestanie.

Cóż będę czynił w tak straszliwym boju,
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?
Królu powszechny, prawdziwy pokoju

Zbawienia mego, jest nadzieja w tobie!
Ty mnie przy sobie postaw, a prześpiecznie
Będę wojował i wygram statecznie!


Gorszyciel

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #124 dnia: 02 Styczeń, 2018, 08:02 »
Adam Mickiewicz
Ballada

Spójrzyj, Marylo, gdzie się kończą gaje,
W prawo łóz gęsty zarostek,
W lewo się piękna dolina podaje,
Przodem rzeczułka i mostek.

Tuż stara cerkiew, w niej puszczyk i sowy,
Obok dzwonnicy zrąb zgniły,
A za dzwonnicą chrośniak malinowy,
A w tym chrośniaku mogiły.

Czy tam bies siedział, czy dusza zaklęta,
Że o północnej godzinie
Nikt, jak najstarszy człowiek zapamięta,
Miejsc tych bez trwogi nie minie.

Bo skoro północ nawlecze zasłony,
Cerkiew się z trzaskiem odmyka,
W pustej zrąbnicy dzwonią same dzwony,
W chrustach coś huczy i ksyka.

Czasami płomyk okaże się blady,
Czasem grom trzaska po gromie,
Same się z mogił ruszają pokłady
I larwy stają widomie.

Raz trup po drodze bez głowy się toczy,
To znowu głowa bez ciała;
Roztwiera gębę i wytrzyszcza oczy,
W gębie i w oczach żar pała,

Albo wilk bieży; pragniesz go odegnać,
Aż orlim skrzydłem wilk macha,
Dość "Zgiń, przepadnij" wyrzec i przeżegnać,
Wilk zniknie wrzeszcząc:" cha cha cha".

Każdy podróżny oglądał te zgrozy
I każdy musiał kląć drogę;
Ten złamał dyszel, ten wywrócił wozy,
Innemu zwichnął koń nogę.

Ja, chociaż, pomnę, nieraz Andrzej stary
Zaklinał, nieraz przestrzegał,
Śmiałem się z diabłów, nie wierzyłem w czary,
Tamtędym jeździł i biegał.

Raz, gdy do Ruty jadę w czas noclegu,
Na moście z końmi wóz staje,
Próżno woźnica przynagla do biegu,
"Hej!" - krzyczy, biczem zadaje.

Stoją, a potem skoczą z całej mocy,
Dyszel przy samej pękł szrubie;
Zostać na polu samemu i w nocy,
"To lubię - rzekłem - to lubię!"

Ledwiem dokończył, aż straszna martwica
Wypływa z bliskich wód toni;
Białe jej szaty, jak śnieg białe lica,
Ognisty wieniec na skroni.

Chciałem uciekać, padłem zalękniony,
Włos dębem stanął na głowie;
Krzyknę; "Niech będzie Chrystus pochwalony!"
"Na wieki wieków" - odpowie.

"Ktokolwiek jesteś, poczciwy człowieku,
Coś mię zachował od męki,
Dożyj ty szczęścia i późnego wieku,
I pokój tobie, i dzięki.

Widzisz przed sobą obraz grzesznej duszy,
Wkrótce się niebem pochlubię;
Boś ty czyscowej zbawił mię katuszy
Tym jednym słówkiem; To lubię.

Dopóki gwiazdy zejdą i dopóki
We wsi kur pierwszy zapieje,
Opowiem tobie, a ty dla nauki
Opowiedz innym me dzieje.

Onego czasu żyłam ja na świecie,
Marylą zwana przed laty;
Ojciec mój, pierwszy urzędnik w powiecie,
Możny, poczciwy, bogaty.

Za życia pragnął sprawić mi wesele,
A żem dostatnia i młoda,
Zbiegło się zewsząd zalotników wiele,
Posag wabił i uroda.

Mnóstwo ich marnej pochlebiało dumie,
I to mi było do smaku,
Że kiedy w licznym kłaniano się tłumie,
Tłumem gardziłam bez braku.

Przybył i Józio; dwudziestą miał wiosnę,
Młody, cnotliwy, nieśmiały;
Obce dla niego wyrazy miłośne,
Choć czuł miłośne zapały.

"Lecz próżno nędzny w oczach prawie znika
Próżno i dzień, i noc płacze;
W boleściach jego dla mnie radość dzika,
Śmiech obudzały rozpacze.

"Ja pójdę! mówił ze łzami. "Idź sobie!"
Poszedł i umarł z miłości;
Tu nad rzeczułką, w tym zielonym grobie
Złożone jego są kości.

"Odtąd mi życie stało się nielube,
Późne uczułam wyrzuty;
Lecz ani sposób wynagrodzić zgubę,
Ani czas został pokuty.

Raz, gdy się w północ z rodzicami bawię,
Wzmaga się hałas, szum, świsty,
Przyleciał Józio w straszliwej postawie,
Jak potępieniec ognisty.

Porwał, udusił gęszczą dymnych kłębów,
W czyscowe rzucił potoki,
Gdzie pośród jęku i zgrzytania zębów
Takie słyszałam wyroki:

"Wiedziałaś, że się spodobało Panu
Z męża ród tworzyć niewieści,
Na osłodzenie mężom złego stanu,
Na rozkosz, nie na boleści.

Ty jakbyś w piersiach miała serce z głazu,
Ani cię jęki ubodły.
Nikt nie uprosił słodkiego wyrazu
Przez łzy, cierpienia i modły.

Za taką srogość, długie, długie lata
Dręcz się w czyscowej zagubie,
Póki mąż jaki z tamecznego świata
Nie powie na cię choć: lubię.

Prosił i Józio niegdyś o to słowo,
Gorzkie łzy lał nieszczęśliwy;
Prośże ty teraz; nie łzą, nie namową,
Ale przez strachy i dziwy".

Rzekł, mnie natychmiast porwały złe duchy.
Odtąd już setny rok minie,
W dzień męczą, a noc zdejmują łańcuchy,
Rzucam ogniste głębinie;

I w cerkwi albo na Józia mogile,
Niebu i ziemi obrzydła,
Muszę podróżnych trwożyć w nocne chwile,
Różne udając straszydła.

Idących w błota zawiode lub w gaje,
Jadącym konia uskubię;
A każdy naklnie, nafuka, nałaje,
Tyś pierwszy wyrzekł: to lubię.

Za to ci spadnie wyroków zasłona,
Przyszłość spod ciemnych wskażę chmur:
Ach! i ty poznasz Marylę; lecz ona..."
Wtem na nieszczęście zapiał kur.

Skinęła tylko, widać radośc z oczek,
Mieni się w parę cieniuchną,
Ginie, jak ginie bladawy obloczek,
Kiedy zefiry nań dmuchną.

Patrzę, aż cały wóz stoi na łące,
Siadam, powoli strach mija;
Proszę za dusze w czyscu bolejące
Zmówić trzy Zdrowaś Maryja.


Offline Villa Ella

Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #125 dnia: 02 Styczeń, 2018, 08:59 »
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
LUBIĘ, KIEDY KOBIETA...

 

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,

kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,

gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie

i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

 

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,

gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,

gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem

i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

 

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania

przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania

zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,

gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

 

Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie

wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,

a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata

w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
Obojętnie czy postąpisz według czyjejś rady, czy według własnego uznania, konsekwencje zawsze poniesiesz  ty sam.


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 3 039
  • Polubień: 10308
  • Przez oczy dusza rzuca swój cień na twarz.
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #126 dnia: 19 Marzec, 2018, 21:11 »
 Cudze chwalicie, swego nie znacie.. ;D

       Postanowiłam zebrać  w jeden kawałek, to co powstało przy udziale: Lame Dog, Światusa i moim.  8-) ;D


W zdrowym ciele, zdrowy świadek
Nie wertuje już okładek
Tylko stoi i się szczerzy,
A nuż może kto uwierzy. 

A gdy mróz porządny ściśnie,
Smętny sopel z nosa zwiśnie,
Zmarzną nogi oraz zadek...?
W zdrowym ciele, zdrowy świadek

 Kicha, smarka, przytupuje
 Dla rozgrzewki podryguje
 Jest przechodzień, błędna dusza
Do ataku świadek rusza.

Szybki atak. sami wiecie;
- Co Pan sądzi o tym świecie?
I pisemek wciska wiele
Zdrowy świadek w zdrowym ciele

Lecz przechodzień mądra głowa   
Już nie wierzy w barwne słowa
Obietnice i nadzieje
Że na świecie źle się dzieje

Pan coś weźmie, świadek pieje
 Mimo mrozu coś się dzieje
 Światus czyta po kryjomu
 Nie doniesie już do domu
 
 Przez to forum, przez tych ludzi
 Wielu świadków się wybudzi
 Będą cierpieć lizać rany
 Będą czuć się oszukani.

 Życie płynie, świat się śmieje
 To niech budzi w nas nadzieję
 A strażnica, zbór i bracia
 Niech już więcej nic nie wraca.
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline Światus

Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #127 dnia: 20 Marzec, 2018, 17:43 »
Czas na romantyzm i takie tam  ;D
Poeta i tytuł znany tylko 2 osobom.

Pytam sam siebie, ale na próżno;
Śmiejesz się do mnie, piszesz codziennie
Czy coś z tej naszej miłości będzie?
Czy może jednak jest już za późno?

Dlaczego los nas połączyć zechciał,
Po tylu latach nieznajomości?
Czy damy szansę takiej miłości
Co z buciorami w życie się wpieprza?

Szczęście nam będzie cichą ostoją
Więc ramię w ramię walczmy dziś o nie
Połączmy serca, połączmy dłonie
Ja Twój dziś jestem, Ty jesteś moją.


Offline julia7

Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #128 dnia: 12 Czerwiec, 2018, 07:47 »
Coś ode mnie:

„PATRYOTA”
Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1898):

[…]
Rozum, wiedza, talent, praca
U nas, bratku, nie popłaca!
Postęp i cywilizacja
W kąt, gdy wchodzi do gry nacya!
[…]
Możesz kpem być i cymbałem,
Możesz dureń być siarczysty,
Byleś z mocą i zapałem
Kraj miłował macierzysty!
[…]
Huha! Hopsa! Każdą nową
Myśl witamy krzyżem pańskim
Precz z geniuszem Europy
Farmazońskim i szatańskim!

My o jedno tylko modły
Szlemy k niebu z naszej chaty:
By nam buty śmierdzieć mogły,
Jak śmierdziały przed stu laty!


Evilshadow.

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #129 dnia: 12 Czerwiec, 2018, 08:02 »
Odłamek siebie.



Wobrażony oddech
uwikłany w teraźniejszość
Doskonała cielesność i intelekt
tracąca z piedestału uczucia...
Bezbarwny obraz, daremne wyczekiwanie,
by poczuć, by ujrzeć
Oraz wybraźnia karmiąca zmysły,
która zrezygnowała z realności
napawając się pustką przestrzeni
nierealnych kształtów
Lekki wiatr zwątpienia
ukrył jej zielone oczy.




Evilshadow.

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #130 dnia: 13 Czerwiec, 2018, 20:57 »
Za horyzontem
jest takie miejsce
gdzie słowa są niczym,
a egoizm zawarł dawno
przymierze z kłamstwem
uśmiechając się ironicznie
wobec naiwnej ufności...
właśnie tam będę
kolejny raz...


Nie mów, że to minie
nie mija już tak długo...




Lame Dog

  • Gość
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #131 dnia: 17 Czerwiec, 2018, 11:23 »
ciemne chmury nad obrazem
moich wspomnień dziś zawisły
pętla czasu, który zmienia nas nieubłaganie
wciąż zaciska się na szyi
i za gardło tak niepostrzeżenie chwyta
rwie w pół słowa
to nie miejsce i nie pora
by swą dumą się ratować

białą flagę więc zawieszam
lecz na czarnym maszcie
toast białym winem wzniosę
nim ostatnia świeca zgaśnie
szczęście sprzyja tylko tym
którzy są zuchwali
z nieufnością patrzy na tych
którym brak odwagi


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 077
  • Polubień: 3146
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #132 dnia: 17 Czerwiec, 2018, 12:22 »
Wiesława Szymborska

„Jak ja się czuję"

Kiedy ktoś zapyta - jak ja się dziś czuję,
Grzecznie mu odpowiem, że „Dobrze, dziękuję”.
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
Astma, serce mi dokucza, i mówię z zadyszką,
Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata...
Lecz dobrze się czuję, jak na swoje lata!

Bez laseczki teraz chodzić już nie mogę.
Choć zawsze wybieram najłatwiejszą, drogę,
W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
Ale przyjdzie ranek... Znów dobrze się czuję.
Mam zawroty głowy, pamięć figle płata,
Lecz dobrze się czuję, jak na swoje lata.

Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi,
Że kiedy starości niemoc przychodzi,
To lepiej się godzić ze strzykaniem kości
I nie opowiadać o swojej starości (słabości).
Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
I wszystkich wokoło chorobami nie nudź.

Powiadają: „Starość okresem jest złotym".
Kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym.
„Uszy” mam w pudełku, „Zęby" w wodzie studzę,
„Oczy" na stoliku, zanim się obudzę...
Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje,
Czy to wszystkie części, które się wyjmuje?

Za czasów młodości — mówię bez - przesady –
Łatwe były biegi, skłony i przysiady.
W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało,
Żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą.
A teraz na starość czasy się zmieniły:
Spacerkiem do sklepu, z powrotem - bez siły.

Dobra rada dla tych, którzy się starzeją:
Niech zacisną zęby i z życia się śmieją!
Kiedy wstaną rano - „części" pozbierają,
Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają.
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują
To znaczy: że Zdrowi i Dobrze Się Czują!!!

 
« Ostatnia zmiana: 17 Czerwiec, 2018, 12:26 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline julia7

Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #133 dnia: 06 Sierpień, 2018, 07:32 »
Poezja współczesna, to i na czasie.


Offline Apostates

Odp: Kącik poezji
« Odpowiedź #134 dnia: 07 Sierpień, 2018, 21:52 »
         Rozmyślania na dworcu


Na wszystkich dworcach świata 
W poczekalniach, na peronach 
Każda rozmowa o życiu 
Zostaje niedokończona 

Podróżni różni 
Nic się nie różnią 
Na dworcach każdy 
Staje się próżnią 

Jest tak jak wszędzie 
Szczęście, nieszczęście 
Tylko, że w pędzie 
Tylko, że częściej 

Na wszystkich dworcach świata 
Daleką drogą olśnienie 
Toczysz się losu koleją 
Po swoje przeznaczenie 

Suma powrotów i pożegnań 
Daje w efekcie zero 
Niektórym życie jak pociąg 
Niektórym życie jak peron 
Wsiadają, wysiadają 
W bufetach piwem się raczą 
Przyjeżdżają, odjeżdżają 
Płaczą 

Gubią się, odnajdują 
Walizy taszczą 
Zjadani, wypluwani 
Dworców studrzwiową paszczą 

Niech wszystko działa 
Zgodnie z rozkładem 
Pociąg odchodzi 
Ja, nie pojadę 

(Jonasz Kofta)