Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Dla detoxu piszę książkę...  (Przeczytany 3990 razy)

Offline PiekneStopy

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #60 dnia: 29 Sierpień, 2018, 15:36 »
U samej góry, po prawej, czarny mrok zaczyna sie od niej. Taka dyskretna, dla wnikliwych :)


Offline ewa11

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #61 dnia: 29 Sierpień, 2018, 15:37 »
Ostateczna wizualizacja :) przyznać się kto dostrzegł wieżyczkę w tle? ;)
Ha, jest. Po prawej stronie, na kącie czarnego trójkąta. :)

Pomysłowo.
« Ostatnia zmiana: 29 Sierpień, 2018, 15:39 wysłana przez ewa11 »


Offline zero1

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #62 dnia: 29 Sierpień, 2018, 23:06 »
Te historie jakoś działają na moją podświadomość. Ostatnio robiłem w domu porządki i wyje***em do spalenia pozostałości publikacji wielkiej wieży - jednym z artefaktów tego rytualnego ogniska jest mój obecny awatar. Powiem Wam, że poczułem taką lekkość - autentycznie, jakbym rozstał się z jakimiś demonami.
Od tej pory minęło kilkanaście dni, a tu wpadły jeszcze te nowe historie w tym wątku i po uleżeniu kilka dni plus jeszcze zobaczeniu tej okładki, jakoś to się zgrało z moją częścią i przeżywaniem życia w tym związku wyznaniowym i miałem mega dziwny sen - trochę nawiązywał do tego zbierania z szafek pozostałości, celem ich późniejszego spalenia.
We śnie wdrapałem się na najwyższy regał, sięgający niemal do sufitu - bez kitu, chyba wszyscy w takich kolumbrynach trzymaliśmy literaturę - i zbierałem z głębi górnej półki pozostające książki WTS-u. Nagle wskoczyła do mnie żona z dzieckiem, żeby mi pomóc. Ostrożnie sięgałem wgłąb po kolejne sztuki tych zacnych książek uważając, aby nie zachwiał się mebel. Dokładałem do stosiku kolejne pozycje i nagle żona poruszyła się, regał odsunął się nieznacznie od ściany - wiedziałem, że minimalny odchył u góry, może oznaczać praktycznie zero ruchu u samego dołu i może się jeszcze zamortyzować. Ten odchył jednak nagle zaniknął, aby po odbiciu się pleców regału od ściany cały mebel zaczął się całkowicie i niezatrzymywalnie odsuwać od ściany. To było jakby reakcją na zabranie z najdalszych i najgłębszych obszarów mebla tych 'śmieci', które bardzo tam ciążyły. Regał w mgnieniu oka runął, a my znaleźliśmy się na podłodze - bezpieczni i nieprzerażeni. To chyba dobrze:-)

Moja interpretacja tego jest taka - regał ma zaprojektowane półki, drzwiczki, szuflady - oznacza więc porządek. Taki 'porządek' życia narzucała mi/nam przez dużą część życia ta korpo-sekta. Sam były członek CK Leo Greenless powiedział, że większość 'naszych braci' to ludzie wewnętrznie niepoukładani, stąd harmonogramy zebrań tak szczegółowe, jak również plan tygodnia, miesiąca i roku każdego członka.
Ten niezwykle wysoki regał pokazuje też, jak daleko w życiu naszym macki rozpościera ta organizacja - duży znaczy ciężki, bo sam ciężar mebla rośnie wraz z każdym centymetrem jego wysokości, a daje to też dodatkowe półki na mózgopiory wychodzące spod ich pras drukarskich.
Sięgnięcie po książki z najdalszych i najmniej dostępnych skrajów pokazuje - i to jest moja osobista interpretacja i moje osobiste odczucie - że dotarłem chyba najgłębiej - jak dotąd mi się udało - do mojej podświadomości i do miejsca rezydowania  w niej tego amerykańskiego tworu. Tu właśnie uważam, że bardzo do tego przyczyniło się tych kilka kolejnych rozdziałów zapowiadanej w tym wątku książki - po prostu mam nieodparte wrażenie, że jak autorka, która rozlicza się z przeszłością, mogę być na podobnym etapie życia w przeobrażaniu obrazu tych rzeczy. Choć książki nie piszę - a może kiedyś, o podstawach sprawowania władzy w zborze w oparciu o żądzę władzy i o wybieraniu skurwieli do tego zadania - to jednak tak silne jest we mnie to odczucie, że postanowiłem się z Wami nimi tutaj podzielić.
Skoro tak silnie mogły na mnie wpłynąć te rozdziały, to aż ciekaw jestem kompletnego dzieła! A zatem do dzieła Piękne Stopy:-)
« Ostatnia zmiana: 29 Sierpień, 2018, 23:10 wysłana przez zero1 »
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 2 094
  • Polubień: 3184
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #63 dnia: 29 Sierpień, 2018, 23:15 »
Jatiw-ZERO1
Toś Ty prorok, a wykładnia jak u Daniela- pozdrawiam  :)


Offline HARNAŚ

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #64 dnia: 30 Sierpień, 2018, 13:50 »
Kupię.
Wieżyczkę dostrzegłem jak powiększyłem.
A ona stoi na cudzej głowie czy to jej cień? Nie rozumiem rysunku na okładce.
Tylko nie odbierzcie tego znowu jak ataku na autora, bo był tu na forum taki jeden co nie zrozumiał.
Nie mów co myślisz , tylko myśl co mówisz.


Offline ewa11

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #65 dnia: 30 Sierpień, 2018, 15:06 »
Po powiększeniu widać, że ciemny trójkąt to las. Tak jakby autorka chciała wyjść z mrocznego lasu do miejsca, gdzie jest jaśniej. A póki co przygląda się swojemu odbiciu. Spuszczona głowa może też sugerować poczucie winy (co nawiązywałoby do tutułu). Dobrze kombinuję?


Offline PiekneStopy

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #66 dnia: 09 Wrzesień, 2018, 13:52 »
Coś Wam wrzucę w oczekiwaniu na premierę :)

ELEMENTARZ

Każdy pamięta swoją pierwszą książkę, którą czytali mu rodzice, czy dziadkowie. O zwierzątkach, dzielnych bohaterach, przyjemne, pastelowe, wręcz pluszowe wspomnienia.
W rodzinie Świadków edukację najmłodszych rozpoczynało się czytając „Mój zbiór opowieści biblijnych”. To nie były lukrowane bajeczki. Do dziś zastanawiam się jak dorośli, świadomi rodzice pozwalali dawkować dzieciom takie obrazy. Zamysł może i dobry, przedstawić w prostej formie historie biblijne w porządku chronologicznym, od stworzenia świata do apokalipsy. Ale wykonanie pozostawiało wiele do życzenia.

Nie zaglądałam do niej pewnie ponad 20 lat, ale w głowie mam wciąż te same obrazy. Z moich obserwacji wynika, iż została zrewidowana w ostatnich latach. Jednak wciąż jest podwaliną poznawania wierzeń Świadków dla dzieci wychowywanych w „prawdzie”. Co z niej pamiętam?

Królowa Jezebel – przedstawiona jako zła kobieta, ekstrawagancka, wyuzdana, budziła we mnie strach, ale i podziw, wręcz zachwyt, pamiętam jak podobał mi się jej strój, makijaż, zastanawiałam się, czemu moja mama nie jest tak elegancka i dlaczego ktoś, kto jest barwny jest potępiony

Dawid i Goliat – na środku książki, tuż przy zszyciu był uwidoczniony kamień, który wypuścił z procy Dawid w stronę olbrzyma, z czasem tak bardzo go lubiłam wskazywać, ze w książce w miejscu kamienia powstała dziura, taki naoczny ślad mojej oseskowatości

Pręgi na plecach Izreality, niewolnika w Egipcie – ten obraz śnił mi się po nocach, że jak będę niegrzeczna, to też mnie będą karać takim batem, który tnie skórę aż do krwi, przemoc o której myślałam w kontekście Wielkiego Ucisku, czy zdołam wytrwać, jak będą mnie torturować

Jezus konający w męczarniach – tak mi było go szkoda, okropnie go żałowałam, ten obraz był tak wstrząsający, ciężki do uniesienia dla kilkuletniego dziecka, wykrzywiona w spazmach twarz, krew i przybite gwoździami dłonie, dlaczego mu to zrobili?

Hiob i jego choroba – biedny, skrobał się skorupami, cały poraniony w pęcherzach, dlaczego mu nikt nie pomógł, nie mogłam zrozumieć, czemu nikt go nie nakarmił, pytałam mamy, czy on ma ospę wietrzną, gdyż to był czas, gdy chorowaliśmy z rodzeństwem. To było dla mnie logiczne, miał ospę, ale nie mieli wtedy jeszcze na nią lekarstwa.

Żona Lota zamieniona w słup soli, dlaczego spotkało ją coś tak okrutnego? Było mi jej szkoda ze względu na to, że kara wydawała mi się niewspółmierna do popełnionego przewinienia. Wpatrywałam się w ten słup soli pytając mamy, czy został odnaleziony, czy założono w pobliżu kopalnię.

To tylko niektóre z moich wspominek pierwszego elementarza organizacji. Jak widać zawierał wiele drastycznych opowieści połączonych z rysunkami, które głęboko zapadały w pamięć i przemawiały do młodych umysłów. Nie uczyły myślenia, nie zachęcały do otwartości, nie wspierały talentów. Były czarno-białe. Bóg wymaga od Ciebie posłuszeństwa, pełnego oddania, a kto nie usłucha, ten zginie.

Nie ma dziecka Świadków, któremu ta książka byłaby obca. A to między innymi przez nią moczyłam się w nocy.


Offline Caecus

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #67 dnia: 09 Wrzesień, 2018, 23:05 »
A będzie wersja elektroniczna książki?


Offline PiekneStopy

Odp: Dla detoxu piszę książkę...
« Odpowiedź #68 dnia: 09 Wrzesień, 2018, 23:43 »
Będzie e-book do kupienia.