Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Otworzyłam oczy  (Przeczytany 7466 razy)

Offline redaleks

Otworzyłam oczy
« dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:15 »
Witam

Takich historii jest tu pewnie wiele, ale czuję, że gdy podzielę się z wami tym co ja przeszłam, będzie mi lepiej.
Mam 23 lata, w tym roku mija 10 lat jak jestem po chrzcie. Ze zboru odeszłam w listopadzie 2016 roku, głównie dzięki mojemu narzeczonemu, który uświadomił mi, że nikt nie może zmusić mnie do religii.
Ale po kolei...
Miałam 6lat, kiedy pierwszy raz Świadkowie Jehowy zawitali do drzwi mojego domu.
Moi rodzice zaczęli z nimi rozmawiać i regularnie się spotykać ponieważ mój tato pokłócił się z babcią i chciał jej zrobić na złość. Początki były jak pewnie w wielu przypadkach. Zafascynowani byliśmy życzliwością i wiedzą tych ludzi. Zawsze byłam nieśmiałym dzieckiem, w szkole nie miałam za wiele koleżanek, więc bracia, którzy studiowali z moimi rodzicami zapoznali nas z paroma rodzinami, które posiadały dzieci w podobnym do mojego wieku. Nie mogę powiedzieć nic złego, wiadomo jako dziecko odbierałam to inaczej i bardzo mi się podobało. Bardzo szybko zdecydowano abym miała swoje studium a ja byłam dość ambitna więc mocno się w to angażowałam. Każdy chwalił mnie za wiedzę, którą bardzo szybko przyjmowałam. Przez całą szkołę podstawową i gimnazjum byłam przykładnym Świadkiem Jehowy. Mimo iż ciężko było nim być w szkole. Pochodzę we wsi i wszyscy tam znali się wzajemnie.
Przełom zaczął się w szkole średniej. Uczyłam się w techniku w dużym mieście. Ludzie z nowej klasie byli fajni i sympatyczni. Część z nich miała do czynienia ze Świadkami we wcześniejszej edukacji i podchodziło do tematu neutralnie. Wtedy zaczęło mi czegoś brakować. Koledzy ze szkoły umawiali się na spotkania, ogniska klasowe, organizowane były szkolne wycieczki i imprezy integracyjne. Bardzo zawsze chciałam na nie pójść, ale musiałam odmawiać. Wiedziałam, że jak ktoś ze zboru dowiedziałby się, że byłam z ludźmi ze świata miałabym pogadankę na temat dobrego towarzystwa i wpływu na mnie tych ‘złych obyczajów’. Trzymałam się tych zasad i starałam się ograniczać te kontakty ze znajomymi, ale zawsze było mi brak takiego normalnego kontaktu. Wbrew wszystkiemu zaczęłam przyjaźnić się z jedną z dziewczyn z mojej klasy. I choć to temat na inny dzień, faktycznie zaczęło mnie to odciągać od zboru. Tak daleko to zaszło, że miałam chłopaka w świecie, z którym poszłam do łóżka. Wyrzuty sumienia miałam przeogromne i sama poszłam najpierw do moich rodziców, później do starszych. Standardowa procedura – napomnienie bez ogłaszania z mównicy, ponieważ nikt nie wiedział z braci ze zboru o moim grzechu. Niestety starsi nie potrafili trzymać języka za zębami i ich żony nieco później już o wszystkim wiedziały, co przełożyło się na to, że informacja  o tym rozniosła się po całym zborze. Zaczęły się krzywe spojrzenia, różne komentarze. Nikt nie miał odwagi pogadać o tym ze mną więc wypytywali się mojej mamy, młodszej siostry. Jakoś to przetrwałam, bo czułam, że tak trzeba. Bardzo na tym ucierpiała moja psychika ponieważ miałam 18 lat, dopiero co przeżyłam swój pierwszy seks, musiałam zerwać z tamtym chłopakiem a na dodatek opowiadać na komitecie sądowniczym szczegóły mojego zbliżenie obcym dorosłym facetom, którzy później decydowali czy wywalić mnie ze społeczności zborowej. Było mi ciężko, bardzo ciężko. I nie chodzi o to, że ja oczekiwałam jakiś specjalnych względów, wiedziałam, że zrobiłam źle i muszę ponieść konsekwencje Ale tyle czyta się i mówi o miłości braterskiej i o tym, że jeżeli jakiś grzesznik okazuje skruchę trzeba udzielić wsparcia. A tu zderzyłam się z murem odrzucenia. Oczywiście nie takiego jawnego, ale wyczuwałam że jestem tratowana inaczej, z dystansem. Jak sama się do służby nie umówiłam to nikt nie zapytał, nie zaproponował. I wtedy zaczęło na maxa coś u mnie szwankować. Na zebrania chodziłam bo tak trzeba było, do służby chodziłam bo musiałam mieć co zaraportować na koniec miesiąca. Tak trwało to 3 lata. Ciągłe oszukiwanie samej siebie i wszystkich dookoła. Byłam bardzo samotna. Ciągle też byłam komentowana przez ludzi w zborze, np. kiedy opuściłam zebranie w czwartek bo zakuwałam do matury - „Jehowa powinien być najważniejszy”, kiedy później zaczęłam pracować i przedłużyło mi się jakieś spotkanie w pracy - „praca to dodatek,  powinnaś postawić sprawę jasno, że nie możesz opuszczać chrześcijańskich zebrań”. Takich przykładów można mnożyć i pewnie nie jeden z Was miał podobne sytuacje.
We mnie wszystko się gotowało za każdym razem kiedy usłyszałam takie zdanie.
Przyszedł rok 2016, a z nim kolejne rozterki. Pamiętam jak dziś kiedy poznałam mojego partnera, to było jak grom z jasnego nieba. To jest facet, który potrafił słuchać i mnie wspierać. Otworzyłam się przed nim i opowiedziałam co i jak, mimo że wiedziałam, że nie powinnam pogłębiać znajomości. Z każdym sms-em, rozmową telefoniczną, spotkaniem wiedziałam, że kiedyś będę musiała go odrzuć no bo RELIGIA! Nie chciałam tego. Pamiętam jak uświadomił mi, że jestem dorosłą kobietą i nikt nie ma prawa mi niczego zarzucać, mogę decydować o sobie. To było uderzenie piorunem, stanęłam przed lustrem i powiedziałam do siebie „Kurde duża babka jesteś a dajesz sobą dyrygować jak dzieciak”. Z jego pomocą wyprowadziłam się z domu, porzuciłam zbór i zamieszkałam sama. Nie odeszłam oficjalnie ze zboru, zostałam nieczynna. Ze zboru tylko jeden starszy próbował się ze mną kontaktować, żaden inny. Wiem, że często wzywali na rozmowy moich rodziców i pytali się o jakieś intymne szczegóły z mojego życia. Prosili aby moja mama skontrolowała czy ne mieszkam z narzeczonym, czy z nim sypiam. Zdarzyło się kiedyś tak, że moi rodzice zrobili mi nalot na mieszkanie, czyli wpadli do mnie bez zapowiedzenia aby sprawdzić czy nie jestem z chłopakiem. To było po prostu chore. Później dowiedziałam się, że moja mama uważa, że mną ktoś manipuluje bo sama nie byłabym w stanie podjąć się życia na własny rachunek. Zrozumiałam, że tam każdy uważa mnie nadal za małe dziecko. Rodzina nie chciała mieć ze mną kontaktu przez ponad 6 miesięcy, mimo że wykluczona nie byłam. Po prost nie zgadzała się z tym, że ja nie chcę chodzić na zebrania i być aktywna w zborze. Później już się troszkę ogarnęli bo zaczęłam regularnie ich odwiedzać. Pamiętam jedną z rozmów, usłyszałam mniej więcej takie zdanie „Ale przecież znasz prawdę, tyle książek przeczytałaś, ty wiesz, że musisz wrócić do zboru”. Przy innej okazji „Nie możesz tak ciągle myśleć tylko  o sobie, musisz wrócić bo jak zostaniesz wykluczona to do domu nie będziesz mieć wstępu, pomyśl o swoich siostrach jak one to zniosą”. Żadnej rozmowy na temat tego w co wierzę, co jest przyczyną, tylko ciągłe „TY MUSISZ”.
Nadal okropnie to przeżywam i nie poradziłam sobie z tą opcją odrzucenia. To jest straszne, że mam wybór albo rodzina albo moje przekonania .


Offline Roszada

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #1 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:23 »
Cytuj
Nadal okropnie to przeżywam i nie poradziłam sobie z tą opcją odrzucenia.
Witaj!
Pocieszę Cię tylko tym, że wiele osób TU przeżywa TO samo. :-\
Oni Cię dobrze rozumieją.
Będziesz odtąd razem z nimi. :)
Przeczytaj: Byli Świadkowie Jehowy w Polsce na Wikipedii i ich skrótowa historia
Ignoruję posty: Jason, Diotrefes, Ignorant2004, BetMen, Brat Furtian, coma, miranda, ruda woda, gangas


Offline redaleks

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #2 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:27 »
dlatego tu napisałam, bo wiem, że znajdzie się masa osób, która rozumie i pocieszy dobrym słowem :)


Offline wspaniale

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #3 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:31 »
trzymaj sie - nic nie musisz :)
możesz wszystko :)


Offline Roszada

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #4 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:31 »
Mamy tu zarejestrowanych 1260 osób.
Większość to exŚJ.
Codziennie 200-300 osób zagląda na forum, a 3 razy tyle anonimowo czyta i czeka na swój dzień, taki jak Twój dziś. :)
Przeczytaj: Byli Świadkowie Jehowy w Polsce na Wikipedii i ich skrótowa historia
Ignoruję posty: Jason, Diotrefes, Ignorant2004, BetMen, Brat Furtian, coma, miranda, ruda woda, gangas


Offline ogórek kiszony

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #5 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:41 »
No to witaj w wolnym świecie.
I ciesz się życiem! a co tam postawię 3 wykrzykniki !!!
:)


Offline Nadaszyniak

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 1 524
  • Polubień: 2086
  • Psychomanipulacja owieczek # wielkiej wieży(Ww)
Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #6 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:47 »
Witaj-REDALEKS

Lepiej zaliczać się do niektórych niż do wszystkich
Aby Twoje drzewo rosło podlewaj przez zasady , które uważasz za słuszne i stosowne.

ROSZADA i WSPANIALE pięknie to napisał

BĄDŹ Z NAMI I CZUJ SIE DOBRZE   :)

« Ostatnia zmiana: 13 Lipiec, 2018, 23:14 wysłana przez Nadaszyniak »


Offline Salome

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #7 dnia: 13 Lipiec, 2018, 22:48 »

To jest straszne, że mam wybór albo rodzina albo moje przekonania .

Tak, Redaleks, to jest strasznie głupie. Ja też straciłam większą część rodziny jedynie przez przekonania. Przekonań już nie zmienię, więc rodziny nie odzyskam.
Ale wiesz co? Życie toczy się dalej, co więcej, jest bardzo dobrze !
Nie załamuj się, jesteś bardzo młoda. Wszystko przed Tobą. Pozdrawiam  :) :) :) :)
"Gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele" Walter Lippmann


Offline BetMen

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #8 dnia: 13 Lipiec, 2018, 23:04 »
Rozumiem,że masz faceta na którym możesz polegać?
Ta warunkowana miłość jest czymś,co mnie dobija!
Jak można kogoś lubić,kochać i nagle przestać,bo zmienił pogląd na to wszystko...
Panowie w Warwick mają wiele takich osób na sumieniu :(
« Ostatnia zmiana: 13 Lipiec, 2018, 23:45 wysłana przez BetMen »


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 681
  • Polubień: 9874
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #9 dnia: 13 Lipiec, 2018, 23:32 »
(...) „TY MUSISZ” (...)
   Witaj redaleks i pamiętaj.
                       NIC NIE MUSISZ!!!
   Żyj w zgodzie ze sobą, a zobaczysz, że życie nabierze kolorów.
   Pozdrawiam.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline salvat

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #10 dnia: 13 Lipiec, 2018, 23:46 »
Najważniejsze że zdobyłaś się na ten krok - odejście od zboru. Niewielu ma taką odwagę. Młody wiek u ciebie akurat jest na plus - spokojnie możesz zacząć wszystko od nowa. Człowiek z natury boi się zmian, zwłaszcza takich, które w jego odczuciu potęgowanym reakcją otoczenia, są na gorsze. Po czasie jednak okazuje się, że gorsze to byłoby trwanie w tym zakłamaniu. Wybudzeni jednak muszą też czasem formalnie być Świadkami, ale detoks od organizacji poprzez bycie nieczynnym działa bardzo oczyszczająco na umysł. Tak czy inaczej - gratuluję decyzji.
Czy bycie Świadkiem Jehowy jest wyjątkowe?
Wybudzeni i Ex wiedzą jak bardzo.


Offline zero1

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #11 dnia: 14 Lipiec, 2018, 00:21 »
Ale tyle czyta się i mówi o miłości braterskiej i o tym, że jeżeli jakiś grzesznik okazuje skruchę trzeba udzielić wsparcia.
Problem jest w tym, że i ja w to wierzyłem - że ci ludzie są kompetentni i wykwalifikowani do tego, jak gdyby ukończyli jakieś kursy nt. struktur osobowości i umieli pomóc każdemu - jak tacy podwórkowi psycholodzy - tak ich się bowiem przedstawia; to jest zabieg w tej sekcie - wy (dół) jesteście słabi, a nasi ludzie wam 'pomogą'. Pomóc czyli naprowadzić. A ta tzw. 'dojrzałość duchowa' to nic innego, jak tylko postawa bezkrytycznego przyjmowania tego, co w danym sezonie płynie z Brooklynu. Podobnie można by było odnieść się do postawy posłuszeństwa/podporządkowania gdziekolwiek - nawet wśród pracowników Straży Ochrony Kolei - czyli gdy są posłuszni nowym wytycznym co do karania przebiegających przez tory, to są 'silni duchowo'. Tu - w religii - ma to jednak pierwszorzędną rację bytu, gdyż na tym zawiesza się cała ta bajka. Słuchałem dzisiaj jednego z odcinków Szymona Matusiaka i mówi on tam m.in. o tym, że jeżeli ktoś stworzył autorytet wysuwający się ponad Biblię, to musi zachęcać swoich poddanych do ciągłego wkładania sobie tych swoich wykładni do głowy, ponieważ są one tak wypaczone i nienaturalne, że w przeciwnym razie szybko ulecą jako niezgodne nawet z logiką - prawdziwa wiara jest bowiem logiczna.
Ehm, to tyle z mojego wywodu nt. tej wypowiedzi - po prostu skłoniła mnie ona do pewnych przemyśleń:-)
Poza tym - witaj na forum i powiem tyle - naprawdę z ciężkim sercem czyta się tą Twoją historię, ale i z dużym docenieniem:-)
nowezrozumienie@gmail.com
J3b4ć komitety sądownicze.


Online HARNAŚ

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #12 dnia: 14 Lipiec, 2018, 06:13 »
Nie musisz mnie przekonywać , że byłaś ambitna i zaangażowana  pełną wiarą w zbór , skoro sama na siebie doniosłaś :'(
Nie mów co myślisz , tylko myśl co mówisz.


Offline Efektmotyla

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #13 dnia: 14 Lipiec, 2018, 07:39 »
Witaj

Życzę ci dużo szczęścia i radości.



Offline Ruda woda

Odp: Otworzyłam oczy
« Odpowiedź #14 dnia: 14 Lipiec, 2018, 11:19 »
witaj. ja jestem ponad rok poza org. odwróciła się ode mnie cała rodzina, za wyjątkiem siostry, która powolutku zaczyna myśleć logicznie. ani rodzice ani bracia z rodzinami nie utrzymują ze mną kontaktu, więc bardzo dobrze wiem jak to boli bo wcześniej byliśmy mocno zżyci. musisz to wewnętrznie "przerobić" "przetrawić". jak nie dajesz rady idź do psychologa. wyszłaś z sekty musisz oczyścić umysł
"Nigdy nie próbuj upodobnić kogoś do siebie. Ty wiesz - i Bóg wie to również - że jeden taki egzemplarz jak ty zupełnie wystarczy"  Ralph Waldo Emerson