Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Małżeństwa mieszane  (Przeczytany 7328 razy)

Offline Dietrich

Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #120 dnia: 16 Marzec, 2017, 13:12 »
Znam takie małżeństwo , On światus zrobił to dla Niej , nigdy nie był bratem w pojęciu organizacji , nie angażował się ani w życie zboru ani organizacji . Postrzegany był jako słaby duchowo , stojący jedną nogą w świecie.
Dziś oboje są mentalnie poza organizacją , nie chodzą na zebrania , dziecko wychowują na wolnego człowieka .
Są szczęśliwi .


Znam podobny przypadek.
Brat pochodził z tzw. rodziny podzielonej, wręcz można powiedzieć, że patologicznej, więc u "uduchowionych" sióstr raczej nie miał szans jako biedak, co dano mu wiele razy do zrozumienia. Ale facet był dość zaradny, więc znalazł dobrą pracę i szybko stał się niezależny. Lecz na siostry ze zboru nie chciał raczej nawet patrzeć, kiedy te zaczęły się koło niego kręcić.
Zaczął spotykać się z dziewczyną spoza zboru, z którą się ożenił, kiedy już był ustawiony. A niektórzy w zborze byli do tego stopnia bezczelni, że jeszcze w przeddzień ślubu mówili mu: "co ty, ze światową się, żenisz?!" Później był temat do rozmów, bo kiedy urodziło im się po dwóch latach dziecko, dość chorowite, gadano: "Jehowa nie pobłogosławił małżeństwa z niewierzącą".
Oboje jako zgodne i zgrane małżeństwo zostali przez zbór zepchnięci na margines, także pod względem towarzyskim. 
Koniec końców dziewczyna się ochrzciła, ale stanowisko zboru raczej nie uległo zmianie. Dziś oboje również mentalnie chyba poza zasięgiem "prawdy". Prowadzą normalne życie, posyłają dzieci do prywatnych szkół. Nie ma się do czego przyczepić. Takie dotarły do mnie niedawno wieści. 


Offline Iskierka

Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #121 dnia: 16 Marzec, 2017, 18:10 »
Ale numer zrobił,to dla Ciebie.Toć,to jakiś romantyk zakochany po uszy.
Czy ciągle iskrzy między Wami? ;)

Iskierko , jesteś w dobrej sytuacji jeżeli On nie wierzy w organizację .

W tej chwili jestem wdową, przeżyliśmy 20 lat, mój mąż dostarczał mi wielu różnych emocji, nie nudziłam się  :) ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że był prawym człowiekiem. Po kilku latach odłączył się od organizacji, widział to czego ja nie widziałam, ale teraz przyznaję że miał rację. Byłby szczęśliwy widząc mnie wolną od szponów organizacji.Taką myśl o odłączeniu podsunął Mu nadzorca obwodu, o którym pisałam w innym wątku. Tak wyglądała "duchowa" pomoc dla Tych co mieli wątpliwości. Ja dzięki mężowi poznałam też inne wierzenia ludzi, od czasu do czasu poszłam  z Nim na spotkanie z Buddystami, Hare Kryszna, do Misji Czaitani, Mormonów i inne (nie pamiętam nazw), aby zobaczyć czym się mój mąż interesuje. Mieliśmy wzajemny szacunek do siebie i nawet nie przyszło mi do głowy na siłę Go nawracać do świadków. Wiedziałam, że zawsze Go interesowały religie wschodu i wszystko co dla nas było "obce". Gdy zaspokoił swoją ciekawość, czasami przyszedł ze mną/dla mnie na zebranie. Pamiętam jak kiedyś ubrał się w czarny T-shirt, jak zawsze czarne dżinsy, na zebraniu szok. Później siostra ze zboru pytała mnie czy mój mąż jest satanistą,bo do takiego wniosku doszła ze swoim mężem :D. Gdyby to pytał ktoś kto nas nie znał, zrozumiałabym, ale z tym małżeństwem mieliśmy bardzo bliskie kontakty towarzyskie ( w organizacji oczywiście) więc ja byłam w szoku słysząc takie pytanie ;D .... wiele się działo na "duchowej" niwie i mąż postanowił przyłączyć się... ale był to początek końca.... a dalej nie mogę pisać, bo trauma została  :'(....








Blizna

  • Gość
Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #122 dnia: 16 Marzec, 2017, 22:52 »
Później był temat do rozmów, bo kiedy urodziło im się po dwóch latach dziecko, dość chorowite, gadano: "Jehowa nie pobłogosławił małżeństwa z niewierzącą".


Może nie w temacie, ale skojarzyło mi się z sytuacją, że jedna eks która zachorowała, wybrała inny szpital na leczenie niż ten, w którym pracuje jedna siostra wiedźma, żeby tamta nie gadała, że "zachorowała bo opuściła organizację".
Ludzie to jednak świnie są nieraz.


Offline Dorkas

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 393
  • Polubień: 1257
  • Nie łączę się z wielkim tłumem, aby wyrządzić zło.
Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #123 dnia: 17 Marzec, 2017, 04:20 »
W tej chwili jestem wdową, przeżyliśmy 20 lat

Iskierko , przepraszam jeżeli powiedziałam coś nie tak , widać czegoś nie doczytałam  .
« Ostatnia zmiana: 17 Marzec, 2017, 04:21 wysłana przez Dorkas »
Mowa jest źródłem nieporozumień.


Offline pies berneński

Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #124 dnia: 17 Marzec, 2017, 18:34 »
mój mąż dostarczał mi wielu różnych emocji, nie nudziłam się  :)
Jak,to śpiewał Rysiek Riedel " w życiu piękne są tylko chwile, dlatego czasem warto żyć" lub dla tych chwil warto żyć :)
 
Mieliśmy wzajemny szacunek do siebie
I to jest między innymi tajemnica udanych związków nie tylko tych mieszanych.


Offline Nemo

  • Moderator
  • Wiadomości: 2 384
  • Polubień: 4378
  • Nie kradnę, nie zabijam, nie wierzę.
Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #125 dnia: 17 Marzec, 2017, 22:16 »
Przeczytałam, założony temat ciekawy, myślałam że poczytam ciekawe sugestie jak żyć w "mieszanych małżeństwach"
Odpowiem Ci krótko. Wg mnie, nie da się żyć pełnią szczęścia w małżeństwach "mieszanych". To jest tylko pozór i fikcja szczęścia, rzekomo reklamowanego przez wszelkie religie. Jak może jeden z współmałżonków obchodzić jedno święto, a drugi inne święto? Prędzej czy później wyjdą na jaw skrywane pretensje i mimo rzekomego pokoju i ładu, atmosfera jest tak gęsta jak kisiel. Co to jest za rzekome szczęście, kiedy jeden z małżonków, dla dobra związku, nie może powiedzieć co myśli swojemu współmałżonkowi? To nie jest szczęście, to jest zwykła niewola światopoglądowa.
Niemądrym jest być zbyt pewnym własnej wiedzy. Zdrowo jest pamiętać, że najsilniejszy może osłabnąć, a najmądrzejszy się mylić.
Mahatma Gandhi


Blizna

  • Gość
Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #126 dnia: 17 Marzec, 2017, 22:44 »
Ja jestem najlepszym przykładem, że małżeństwo mieszane nie ma kompletnie żadnego sensu.
Moje niby nie było mieszane, ale jak się okazało, że rozjechały się nam poglądy dot. organizacji, to utrzymywanie tego nie miało sensu.
Nie było szacunku z żadnej ze stron.
A jak nie ma szacunku, to miłość niestety ulatuje.
Ani on mnie, ani ja jego.
No to powiedzieliśmy sobie papa.
Nie polecam tego rozwiązania każdemu, bo jednak są różne związki.
U nas tak wyszło, że wóz albo przewóz, bo on był fanatykiem organizacji, czego by się nie dowiedział, a ja już nie miałam ani procenta zaufania do CK.
Ale bywają odcienie szarości w związkach, dlatego każdy powinien sam osądzić swoją sytuację.


Offline czarnaowca

Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #127 dnia: 31 Maj, 2017, 10:51 »
To ja sie wyłamie. Mój maz jest katolikiem, ja byłam wychowana w organizacji. Jesteśmy razem 9 lat. Nie ma u nas kłótni na tle religijnym, ponieważ szanujemy własne poglądy i zawsze tak było. W tej chwili od 3 lat jestem poza organizacja, ale i tak przez 6 lat naszego związku w niej tkwiłam.
Udało nam sie stworzyć silna wiez dlatego, ze żadne z nas nie było fanatyczne i oboje potrafimy iść na kompromis. W takim przypadku jak nasz uważam, ze można mieć dobre małżeństwo mieszane.

Czym to sie objawiało? Ja chodziłam na zebrania cały czas, on do Kościoła od święta (i wydarzeń; msza za dziadka, rocznica ślubu kogoś z rodziny itp. Święta spędzaliśmy razem - on szedł ze mną na pamiątkę, ja szlam na wigilie - nie przyjmowałam opłatka, traktowałam to jak spotkanie rodzinne; na Pasterkę maz szedł z rodzina,ja już kładłam sie spać. Na Wielkanoc jak wszyscy szli do kościoła, to ja byłam ta, ktora zostaje z dziećmi (a to kuzynki a to szwagierki, poszczęściło sie, bo były małe, wiec zawsze wymówka była). Umówiliśmy sie na ślub cywilny i tak tez było. Można wziąć w kościele ślub jednostronny, ale żeby moich rodziców nie przyprawiać o zawał całkowity, zdecydowaliśmy sie na usc. Jak przychodzi ksiądz po kolędzie to mnie nie ma w domu. Teraz nie jestem już sj, ale określam sie jako cos w rodzaju niewierzącej, nie przynależę do żadnej społeczności religijnej. Maz jest dalej katolikiem. Kiedy planowaliśmy wspólne życie, rozmawialiśmy o dzieciach. Rozważaliśmy za i przeciw i choć jestem przeciwna by indoktrynować dzieci, zgodzę sie na chrzciny i komunie, pod warunkiem, ze on wszystko sam ogarnie a ja bede grzecznie czekać z poczęstunkiem na gości w domu. Ma to byc duchowe przeżycie dla niego i bez pompy ( typu quad na komunie). Ale jak dziecko przyjdzie kiedyś po zwolnienie z religi to mu je wypisze bez wyrzutów sumienia.  Z seksem tez wcześniej czekaliśmy (No dobra, nie do ślubu, ale naprawdę długo) z powodów mojej wiary. Na początku naszej drogi próbowaliśmy sie wzajemnie przekonywać do religii i dzięki temu oboje otworzyliśmy oczy na pewne aspekty.

Podsumowując jesteśmy ludźmi, którzy cenią sobie uniwersalne wartości jak miłość, uczciwość, szacunek itp, i na tym tworzymy rodzine. Różnice nauczyły nas rozmawiać ze sobą, poza tym ja przyniosłam ze soba więcej wartościowych biblijnych rad (typu niech słońce nie zachodzi nad wasza złością czy jakoś tak) a on nauczył mnie wartości rodzinnych, dzięki niemu mam dużo lepsze( i w ogóle mam) więzi z rodzina, ktora nigdy sj nie była.

Czyli da sie. Trzeba bardzo chcieć.
« Ostatnia zmiana: 31 Maj, 2017, 10:54 wysłana przez czarnaowca »


Offline Sebastian

  • Pionier
  • Wiadomości: 569
  • Polubień: 1040
  • (+48)799243348=odbieram, (+48)799831259=oddzwaniam
Odp: Małżeństwa mieszane
« Odpowiedź #128 dnia: 01 Czerwiec, 2017, 03:59 »
Czyli da sie. Trzeba bardzo chcieć.
gratuluję!