Witaj, gościu! Zaloguj się lub Zarejestruj się.

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Autor Wątek: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs  (Przeczytany 10564 razy)

Offline Martin

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #30 dnia: 15 Czerwiec, 2017, 20:20 »
Potrzebuję argumentów, przekonujących Was za lub przeciw WTS.

Obecnie jestem Świadkiem Jehowy i jestem rozdarty.

Wasze odpowiedzi, chciałbym uzyskać w formie faktów, bez podtekstu emocji jeśli to możliwe.
1. KAŻDE twierdzenie doktrynalne ŚJ jest mocno dyskusyjne lub wręcz bez wątpienia fałszywe. Nie wierzysz? Sam sprawdź.
2. Ta religia wymaga składania ludzi w ofierze na podstawie skrajnie głupiego i niekonsekwentnego zakazu dotyczącego krwi.
3. Pozostawanie ŚJ ma bardzo negatywny wpływ na zdrowie psychiczne (patrz: badania zdrowia psychicznego ŚJ, np. dr Jerry Bergman)
4. Liderzy to typowy "beton" - wiara w jakiekolwiek sensowne reformy jest naiwna.
5. Jesteś, jako aktywny ŚJ, wykorzystywany gorzej niż w stereotypowej korporacji. Czemu gorzej? Bo liczba realnych, rzeczywistych korzyści z Twojej pracy dla Ciebie wynosi ZERO. Do tego WTS zapomni o Twoim istnieniu w momencie, gdy przestaniesz dla nich wypruwać żyły. I to niezależnie od tego, ile dotychczas zrobiłeś.
6. Oczekuje się od Ciebie, że będziesz rekrutował i nauczał innych wg. ściśle określonych wskazówek i informacji. Niezależnie od tego, czy się z nimi zgadzasz, czy nie. Twoje sumienie i zdanie nie grają roli. Masz robić to, co Ci każą. Trochę słabe, nie?
7. Organizacja szerzy fałsz, jeśli chodzi o wiele twierdzeń z obszaru nauki. I na tym fałszu opiera swoją doktrynę.
8. ....i pewnie z tysiąc innych powodów, które sprawiają, że normalny, uczciwy człowiek nie powinien spędzić w tej organizacji ani sekundy dłużej, niż musi.

"Wykup swój umysł z lombardu autorytetów."


Offline Overthinker

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #31 dnia: 15 Czerwiec, 2017, 20:49 »
Jakoś w pełni nie obarczam obecnego CK,za to co jest obecnie w WTS.Dlaczego?Jest to raczej ciągłość,pokłosie narzuconej narracji Rutherforda wobec szeregowych śj z zastraszaniem, z wpędzaniem w poczucie winy włącznie które w Centrali apogeum osiagnęło chyba przesłuchaniami i wyrzuceniem Raymonda z CK  a w zborach? a w zborach to nadal jest chlebem powszednim-realizowane przez Komitety.I to są fakty!

Gdzieś przeczytałem mądre zdanie, że "CK to niewolnicy IDEI", którą muszą ciągnąć dalej.
Dziś tak funkcjonują ale mam wrażenie, że na początku za Russela kierowano się bardziej moralnymi  zasadami. Dopuszczał wiele wolności, zachęcał do samodzielnego analizowania Biblii - było to o niebo mniej sekciarskie. Ewolucja każdej korporacji jest podobna - coraz więcej przepisów, zasad, wytycznych. Ścisłe podporządkowanie stworzonym regułom staje się naturalnym efektem rozwoju organizacji. Różnica polega na tym, że pracując w korpo po pracy można z przyjemnością otworzyć zimne piwo, kupione za zarobione tam pieniądze, a WTS kontroluje człowieka 24/7 i nic za to nie daje.
Dzień dobry, czy przypadkiem nie jest Pani oszustką?
- Ależ skąd! - powiedziała Strażnica.
Podczas gdy ona była.


Offline Lunkaa

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #32 dnia: 16 Czerwiec, 2017, 11:24 »
To tak samo jak z objawieniami Matki Boskiej, też nie każdy widzi. A przecież to prawda!

Podobnie jest z kwestią pedofilii : nie każdy ją widzi i nie każdy o tym wie, a problem istnieje. I co gorsza oddziałuje na ofiary.  ;)


Offline PoProstuJa

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #33 dnia: 03 Lipiec, 2017, 01:37 »
U mnie zaczęło się od informacji o aferze pedofilskiej, która sprawiła, że zaczęłam badać korzenie swojej religii. Po przeczytaniu "Kryzysu sumienia" byłam już pewna, że tak zwana religia prawdziwa nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą.

Też byłam rozdarta. I zastanawiałam się co zrobić. Nadal jestem Świadkiem, ale tylko formalnie.
Co zrobiłam mądrego? Przestałam chodzić na zebrania i zastanawiałam się czy ktoś się mną zainteresuje - zapyta czy żyję i w ogóle. Okazało się, że takich pytających jest może 2-3 osoby, pozostali mają mnie w nosie.

Niechodzenie na zebrania to taka symulacja tego jak się jest traktowanym będąc osobą wykluczoną (bo dla 99% Świadków niechodzenie na zebrania to choroba duchowa i unikają takich nieobecnych żeby się od nich nie zarazić).
Symulacja pokazała, że 95% ludzi ze zboru ma mnie głęboko gdzieś. A ja sobie zaczęłam odbudowywać kontakty "w świecie". A to w pracy, a to z sąsiadami, a to zaczęłam odnawiać znajomości sprzed lat. No i efekt jest taki, że teraz gdyby ktoś chciał mnie wykluczyć, to nie zauważę prawie żadnej różnicy przed i po wykluczeniu.
Po prostu dzięki temu powolnemu procesowi odchodzenia nie przeżyję nagłego szoku w momencie, gdy w końcu zdecyduję się na odejście z organizacji.

Dodatkowa korzyść jest taka, że odkryłam wokół siebie osoby, które są w zborze tylko jedną nogą - też formalnie. Nie jestem więc sama - przynajmniej w swoich odstępczych poglądach :)

Codziennie coraz rzadziej myślę o tej religii, już czuję się jakbym z niej wyszła.
Mam o tyle łatwiej, że JW.ORGu nie mam nikogo bliskiego z rodziny (choć ogólnie osoby z rodziny są tam, ale te z dalszej rodziny, z którymi kontaktu raczej nie mam).

Podsumowując: separacja od zboru dobrze mi zrobiła :) Chociaż cały czas lubię ludzi ze zboru i jak kogoś spotkam na ulicy, to chętnie z nim rozmawiam. Ja nie mam pretensji do (zmanipulowanych) ludzi, ale do CK i tego systemu, który zbałamucił 8 milionów "wiernych".

No więc na razie żyję sobie na luzie. Na razie jeszcze starsi nie chcą nachalnie przyjść na wizytę (choć jakieś tam zabiegi kiedyś robili). A jak przyjdą, to się postawi kawkę, herbatkę, ciasteczko - jak się pożegnać, to z klasą (przynajmniej z mojej strony)  :)


Offline Exodus

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #34 dnia: 03 Lipiec, 2017, 06:57 »
No i dzięki tej wiadomości PoProstuJa sprawilaś, że Poniedziałek rozpoczął się Superasko !!!  :)
Ps.
 Nieskromnie powiem, że więcej takich wpisów pragnę czytać.
Toż to istny balsam dla ciała ! ( niebieskie forum to może być niebieska Eldena )
Pozdrawiam


Offline Reskator

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #35 dnia: 03 Lipiec, 2017, 15:27 »
U mnie zaczęło się od informacji o aferze pedofilskiej, która sprawiła, że zaczęłam badać korzenie swojej religii. Po przeczytaniu "Kryzysu sumienia" byłam już pewna, że tak zwana religia prawdziwa nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą.

Też byłam rozdarta. I zastanawiałam się co zrobić. Nadal jestem Świadkiem, ale tylko formalnie.
Co zrobiłam mądrego? Przestałam chodzić na zebrania i zastanawiałam się czy ktoś się mną zainteresuje - zapyta czy żyję i w ogóle. Okazało się, że takich pytających jest może 2-3 osoby, pozostali mają mnie w nosie.

Niechodzenie na zebrania to taka symulacja tego jak się jest traktowanym będąc osobą wykluczoną (bo dla 99% Świadków niechodzenie na zebrania to choroba duchowa i unikają takich nieobecnych żeby się od nich nie zarazić).
Symulacja pokazała, że 95% ludzi ze zboru ma mnie głęboko gdzieś. A ja sobie zaczęłam odbudowywać kontakty "w świecie". A to w pracy, a to z sąsiadami, a to zaczęłam odnawiać znajomości sprzed lat. No i efekt jest taki, że teraz gdyby ktoś chciał mnie wykluczyć, to nie zauważę prawie żadnej różnicy przed i po wykluczeniu.
Po prostu dzięki temu powolnemu procesowi odchodzenia nie przeżyję nagłego szoku w momencie, gdy w końcu zdecyduję się na odejście z organizacji.

Dodatkowa korzyść jest taka, że odkryłam wokół siebie osoby, które są w zborze tylko jedną nogą - też formalnie. Nie jestem więc sama - przynajmniej w swoich odstępczych poglądach :)

Codziennie coraz rzadziej myślę o tej religii, już czuję się jakbym z niej wyszła.
Mam o tyle łatwiej, że JW.ORGu nie mam nikogo bliskiego z rodziny (choć ogólnie osoby z rodziny są tam, ale te z dalszej rodziny, z którymi kontaktu raczej nie mam).

Podsumowując: separacja od zboru dobrze mi zrobiła :) Chociaż cały czas lubię ludzi ze zboru i jak kogoś spotkam na ulicy, to chętnie z nim rozmawiam. Ja nie mam pretensji do (zmanipulowanych) ludzi, ale do CK i tego systemu, który zbałamucił 8 milionów "wiernych".

No więc na razie żyję sobie na luzie. Na razie jeszcze starsi nie chcą nachalnie przyjść na wizytę (choć jakieś tam zabiegi kiedyś robili). A jak przyjdą, to się postawi kawkę, herbatkę, ciasteczko - jak się pożegnać, to z klasą (przynajmniej z mojej strony)  :)
A ja nie zgadzam się na żadną wizytę,pamiętasz tą wizytę gdzie padły słynne słowa"brat króla"Ładne przywitanie,każdy się uśmiecha i z czasem następuje napięcie,różnica zdań,i pytanie czy wierzysz w Niewolnika-a dla mnie jest to już tylko przypowieść a nie dogmat więc musiałbym powiedzieć "Nie wierzę!"I z automatu następuje wykluczenie,a lepiej chyba się odłączyć pisząc krótki list,bez problemu dla Ciebie i braci-dla nich też to jest kłopotliwe jak i dla Ciebie-byłem starszym to wiem coś o tym.


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 424
  • Polubień: 9150
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #36 dnia: 03 Lipiec, 2017, 16:09 »
   Z wts-em to jest tak.
   To ciagle Ty, musisz zabiegać o jego względy.
   To ciagle Ty musisz udowadniać, jak jesteś dobry i w porządku, jaki radosny i szczęśliwy, że jesteś śj.
   Był czas, że nie podjęłam żadnej decyzji, nie oglądając się na wytyczne tego orga.

   Zdrowy rozsądek zaczął do mnie wracać, w momencie jak z tego klosza wyszłam do ludzi.
   Podjęłam na nowo pracę i miałam porównanie: "zbór" - kontra: "ludzie ze świata", bo w takiej firmie pracowałam.
   I tu na dobre zaczęły się moje wnioski, zbierane kilka lat, z różnych sytuacji życiowych, co do tej jedynej, najprawdziwszej.
   Zastanawiałam się, chociażby nad tym, dlaczego ci ludzie ze świata, są tacy serdeczni i mili, chociaż nie znają tak Biblii jak śj?
   A w zborze, panuje taki lód emocjonalny.

   W pierwszym momencie po odkryciach prawdy o tej "prawdzie" czułam się mocno zdezorientowana, jeśli chodzi o religię.
   Przecież ciągle mi wtłaczano, przez kilka dekad, że tu jest absolutna prawda o Bogu.
   Po obejrzeniu procesu z Australii, zapadła decyzja, że śj, to ja napewno już nie będę.
   I podobnie jak PoProstuJa, przestałam chodzić na zebrania, chciałam zobaczyć, co się będzie działo?
   Czy ktoś się tym zainteresuje, jacy ludzie do mnie zadzwonią, którzy starsi okażą prawdziwe zainteresowanie?
                                                                No i powiem tak.
   Zaskoczenia jakiegoś wielkiego nie było, bo już wcześniej, pewna sytuacja, jawnie mi pokazała, jak to naprawdę wygląda.
   Gdzie ta prawdziwa miłość zborowa i to poczucie, że należymy do jednej wielkiej rodziny.

   Kilka osób, naprawdę szczerze interesowało się tym, co u mnie się dzieje i to nie byli starsi zboru.
   Mój brak obecności na zebraniach, w służbie, na akcjach zborowych, nie spowodował zainteresowania.
   A wręcz odwrotnie, coraz większy jakby dystans czułam, choć na ulicy mnie nikt nie omijał.

   Zrobiłam telefon do nadzorcy, jeszcze wtedy, że nie będę brała udziału w TSSK, za dużej dyskusji i zdziwienia nie było.
   Zrobiłam to, bo doszłam do wniosku, że już żadnego pkt, sumienie nie da mi przygotować wg wskazówek jw.org.
   Nie pojechałam pierwszy raz w życiu na zgromadzenie letnie, też była cisza.
   Przestałam zdawać sprawozdanie ze służby, też żaden starszy nie zainteresował się.
   W tym roku, pierwszy raz nie poszłam na pamiątkę, nikt z władzy zborowej nie zapytał "dlaczego?"
   Ostatnia wizyta pasterska, na początku moich odkryć, ponad 1,5 roku temu była.
   Były trzy obsługi nadzorcy, od tamtego momentu, nikt żadnego telefonu nie zrobił, jak się czuję, włącznie z nadzorcą.
   Jacy to pasterze, którzy tak dbają o swoje owieczki? Rodziło mi się pytanie.
   Kontakt z ludźmi, to podobnie jak u mojej przedmówczyni, 2-3 osoby regularnie dopytują o mnie, dzwonią, rozmawiają, zapraszają.
   Ciekawy układ się zrobił do tego, żeby wyciągać prawdziwe wnioski i odkrywać na nowo prawdziwych przyjaciół w zborze.
   Ponieważ od początku zaczęłam pracować nad swoją strategią odejścia z tej religii, byłam przygotowana na takie zachowanie.
   Jakiś swoisty ostracyzm, bez oficjalnego ogłoszenia w zborze o wykluczeniu.
   :'( :'( :'(
   I jeszcze taka mała refleksja mi się nasunęła do głowy.
   Normalnie, człowiek, jak zaczyna chorować, to bliscy, przyjaciele, odwiedzają go, troszczą się o niego.
   Tu, jak znikasz z horyzontu zboru, czyli wg ich oceny "zaczynasz chorować duchowo" ...
   Pies z kulawą nogą do Ciebie nie zajrzy, żaden lekarz zborowy, który by się zatroszczył o swoją zabłąkaną owieczkę
   Szybciej spotkało mnie zawsze zainteresowanie mojej katolickiej rodziny, jak tej niby kochającej braci ze zboru.
   To wszystko, zebrane do kupy, to moje dowody na moje przekonanie, żeby opuścić ten bastion kłamstwa i obłudy.
   Pozdrawiam wszystkich myślących.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Reskator

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #37 dnia: 03 Lipiec, 2017, 16:29 »

A ja mam inaczej.
Nie chcę by ktoś ze zboru mnie odwiedzał,nie chcę by ktoś się mną interesował ze zboru.Bo to i dla tego kogoś to kłopot a dla mnie jeszcze większy.Po prostu stoimy po obu stronach barykady,ani ja jego ani on mnie nie przekona.Też w tym roku nie poszłem na pamiątkę a teraz drugi rok nie będzie mnie na zgromadzeniu,bliskim już wspominam o liście o odłączeniu.
Dwa lata nie chodzę na zebrania,a rodzina jak ja starszy nie chodzę to i oni przestali,nawet nic nie pytają dlaczego co się stało,widać że dobrze im bez tych zebrań-poczuli WOLNOŚĆ.
« Ostatnia zmiana: 03 Lipiec, 2017, 16:36 wysłana przez Reskator »


Offline Estera

  • Pionier specjalny
  • Wiadomości: 4 424
  • Polubień: 9150
  • Wiara, to nie łatwowierność.
Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #38 dnia: 03 Lipiec, 2017, 16:40 »
A ja mam inaczej.
Nie chcę by ktoś ze zboru mnie odwiedzał,nie chcę by ktoś się mną interesował ze zboru.Bo to i dla tego kogoś to kłopot a dla mnie jeszcze większy.Po prostu stoimy po obu stronach barykady,ani ja jego ani on mnie nie przekona.Też w tym roku nie poszłem na pamiątkę a teraz drugi rok nie będzie mnie na zgromadzeniu,bliskim już wspominam o liście o odłączeniu.
   Powiem tak, Reskator ...
   Gdybym nie miała tej świadomości o wts, jaką mam, to zapewne bym płakała nad taką postawą starszych.
   Jeśli chodzi o dziś, nie zależy mi na tych wizytach i na jakimkolwiek zainteresowaniu z ich strony.
   Cieszę się, że mam ciszę, jeśli chodzi o tę kwestię.
   Ale ta sytuacja, bardzo mocno utwierdza mnie w przekonaniu, że członkowie zboru ...
   To tylko małe pioneczki do wykonywania korporacyjnych zadań.
   A jak znikasz ze zboru, nie pozyskujesz nowych, to nie jesteś  funta kłaków wart.
   Nie zasługujesz nawet na troskliwy telefon od jakiegoś starszego :'(
   I to jest jeden z dowodów na to, że ta organizacja nie jest od Boga i nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością.
   O której tyle mówił Jezus.
   I cieszy mnie fakt, że dokonałam tego odkrycia.
Zachęcam do czytania, warto ... https://jedrusiowy.wordpress.com


Offline Tazła

  • Mistrzyni Ciętej Riposty
  • Wiadomości: 2 993
  • Polubień: 10017
  • annamaria7504@gmail.com
Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #39 dnia: 03 Lipiec, 2017, 19:26 »

.
Nie chcę by ktoś ze zboru mnie odwiedzał,nie chcę by ktoś się mną interesował ze zboru.

  Ja też nie chciałam żadnego zainteresowania, nie zgadzałam się na żadne spotkania.
Gdy powiedziałam, że nie chcę już być świadkiem, domagałam się szanowania mojej decyzji, a nie nawracanie mnie na siłę lub wmawiania mi, że to błąd.  Nie  to znaczy nie i albo ktoś to rozumie, albo niech spada ....
Anielska cierpliwość wymaga diabelskiej siły.


Offline PoProstuJa

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #40 dnia: 03 Lipiec, 2017, 22:47 »

A ja mam inaczej.
Nie chcę by ktoś ze zboru mnie odwiedzał,nie chcę by ktoś się mną interesował ze zboru.Bo to i dla tego kogoś to kłopot a dla mnie jeszcze większy.Po prostu stoimy po obu stronach barykady,ani ja jego ani on mnie nie przekona.Też w tym roku nie poszłem na pamiątkę a teraz drugi rok nie będzie mnie na zgromadzeniu,bliskim już wspominam o liście o odłączeniu.
Dwa lata nie chodzę na zebrania,a rodzina jak ja starszy nie chodzę to i oni przestali,nawet nic nie pytają dlaczego co się stało,widać że dobrze im bez tych zebrań-poczuli WOLNOŚĆ.

A ja rozważam różne scenariusze i na razie to żadnego za bardzo się nie przywiązuję, bo życie lubi sprawiać niespodzianki.

Miałam różne etapy - na początku byłam bardzo wkurzona na cały WTS i trochę bojowo nastawiona. A teraz już powoli zaczyna mi to wszystko bimbać  ;D
Ze wszystkimi starszymi ze zboru miałam dobre kontakty, więc gdyby się tak zdarzyło, że do mnie by przyszli z wizytą, to ja nie przewiduję jakichś sporów doktrynalnych. No bo po co?
To nie są źli ludzie, to po prostu osoby o zmanipulowanych umysłach, a ja nie żywię do nich ani złości ani pretensji.
Podobno kulturalne rozwody są możliwe i tak też sobie wyobrażam to nasze pożegnanie - rozstanie w "przyjaźni". W głębi serca wierzę w to, że kiedyś oni również dostrzegą tę obłudę JW.ORGa i być może pomyślą o odejściu z organizacji.

Sama jestem ciekawa jakby takie spotkanie mogło wyjść? Bo ja cały czas lubię tych starszych. Może też dlatego nie mam na razie takiego parcia na oficjalne odejście ze zboru?

Pożyjemy, zobaczymy. W każdym razie do żadnej wojny się nie przygotowuję :)


Offline salvat

  • Głosiciel
  • Wiadomości: 420
  • Polubień: 1321
  • Władza ogłupia. Ale świetnie leczy ego.
Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #41 dnia: 03 Lipiec, 2017, 23:49 »
   Z wts-em to jest tak.
   To ciagle Ty, musisz zabiegać o jego względy.
   To ciagle Ty musisz udowadniać, jak jesteś dobry i w porządku, jaki radosny i szczęśliwy, że jesteś śj.
   

   Zdrowy rozsądek zaczął do mnie wracać, w momencie jak z tego klosza wyszłam do ludzi.
   Podjęłam na nowo pracę i miałam porównanie: "zbór" - kontra: "ludzie ze świata", bo w takiej firmie pracowałam.
   I tu na dobre zaczęły się moje wnioski, zbierane kilka lat, z różnych sytuacji życiowych, co do tej jedynej, najprawdziwszej.
   Zastanawiałam się, chociażby nad tym, dlaczego ci ludzie ze świata, są tacy serdeczni i mili, chociaż nie znają tak Biblii jak śj?
   A w zborze, panuje taki lód emocjonalny.

   ...przestałam chodzić na zebrania, chciałam zobaczyć, co się będzie działo?
   Czy ktoś się tym zainteresuje, jacy ludzie do mnie zadzwonią, którzy starsi okażą prawdziwe zainteresowanie?
                                                                No i powiem tak.
   Zaskoczenia jakiegoś wielkiego nie było, bo już wcześniej, pewna sytuacja, jawnie mi pokazała, jak to naprawdę wygląda.
   Gdzie ta prawdziwa miłość zborowa i to poczucie, że należymy do jednej wielkiej rodziny.

   Kilka osób, naprawdę szczerze interesowało się tym, co u mnie się dzieje i to nie byli starsi zboru.
   Mój brak obecności na zebraniach, w służbie, na akcjach zborowych, nie spowodował zainteresowania.
   A wręcz odwrotnie, coraz większy jakby dystans czułam, choć na ulicy mnie nikt nie omijał.

   Zrobiłam telefon do nadzorcy, jeszcze wtedy, że nie będę brała udziału w TSSK, za dużej dyskusji i zdziwienia nie było.
   Zrobiłam to, bo doszłam do wniosku, że już żadnego pkt, sumienie nie da mi przygotować wg wskazówek jw.org.
   Nie pojechałam pierwszy raz w życiu na zgromadzenie letnie, też była cisza.
   Przestałam zdawać sprawozdanie ze służby, też żaden starszy nie zainteresował się.
   W tym roku, pierwszy raz nie poszłam na pamiątkę, nikt z władzy zborowej nie zapytał "dlaczego?"
   Ostatnia wizyta pasterska, na początku moich odkryć, ponad 1,5 roku temu była.
   Były trzy obsługi nadzorcy, od tamtego momentu, nikt żadnego telefonu nie zrobił, jak się czuję, włącznie z nadzorcą.
   Jacy to pasterze, którzy tak dbają o swoje owieczki? Rodziło mi się pytanie.
   Kontakt z ludźmi, to podobnie jak u mojej przedmówczyni, 2-3 osoby regularnie dopytują o mnie, dzwonią, rozmawiają, zapraszają.
   Ciekawy układ się zrobił do tego, żeby wyciągać prawdziwe wnioski i odkrywać na nowo prawdziwych przyjaciół w zborze.
   Ponieważ od początku zaczęłam pracować nad swoją strategią odejścia z tej religii, byłam przygotowana na takie zachowanie.
   Jakiś swoisty ostracyzm, bez oficjalnego ogłoszenia w zborze o wykluczeniu.
   :'( :'( :'(
   I jeszcze taka mała refleksja mi się nasunęła do głowy.
   Normalnie, człowiek, jak zaczyna chorować, to bliscy, przyjaciele, odwiedzają go, troszczą się o niego.
   Tu, jak znikasz z horyzontu zboru, czyli wg ich oceny "zaczynasz chorować duchowo" ...
   Pies z kulawą nogą do Ciebie nie zajrzy, żaden lekarz zborowy, który by się zatroszczył o swoją zabłąkaną owieczkę
   

Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami.
Teraz zaś mam tak jak pisze Reskator - nie chcę by mnie ktokolwiek odwiedzał. Oni to może wyczuwają bo podchodzą trochę do mnie jak pies do jeża i zwyczajnie boją się dosadniej acz kulturalnej odpowiedzi na pytanie: co słychać?
Czy bycie Świadkiem Jehowy jest wyjątkowe?
Wybudzeni i Ex wiedzą jak bardzo.


Offline Reskator

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #42 dnia: 04 Lipiec, 2017, 06:20 »
To dobry kierunek,ja też mile wspominam starszych.
Jeśli org jest be to wcale nie oznacza że starsi są be.
A na forach widzę prawie wszystko i wszystkich wrzuca się do jednego worka.
W publikacjach też są fajne artykuły.
Oczywiście oprócz tych do studiów-praczy mózgu.
« Ostatnia zmiana: 04 Lipiec, 2017, 06:24 wysłana przez Reskator »


Offline Startek

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #43 dnia: 04 Lipiec, 2017, 06:32 »
Miłej będziecie wspominali starszych jak wytrą wami  podłogę i wyrzucą jako  zużytą scierę na śmietnik . Puki nie zrozumieją swojego postępowania i nie wyjdą z organizacji to będą tylko psami .


Offline czarnaowca

Odp: Fakty i powody, które przekonują do opuszczenia WTs
« Odpowiedź #44 dnia: 04 Lipiec, 2017, 10:25 »
Miłej będziecie wspominali starszych jak wytrą wami  podłogę i wyrzucą jako  zużytą scierę na śmietnik . Puki nie zrozumieją swojego postępowania i nie wyjdą z organizacji to będą tylko psami .

Nie kazdy starszy tryska jadem. Jak byłam w tym roku na pamiątce to kilka osób, w tym starszych, witając sie z moimi rodzicami, zamieniło ze mną kilka słów. I nie na zasadzie "kiedy wracasz" czy cos, tylko po prostu co słychać, jak dzidzus (jestem w ciąży), itp. To sa tez Ci, którzy odpowiadają na dzień dobry na ulicy(jak idą sami^^)  kulturalni, Zwykli ludzie, nie fanatycy. I do takich nie można mieć pretensji, ze dają sie zwodzić. Mozna mieć nadzieje, ze skoro nie do wszystkiego podchodzą restrykcyjnie to w końcu sie obudza.